Wejść na górę (25 II)

Bóg wystawił Abrahama na próbę i rzekł do niego: «Abrahamie!» A gdy on odpowiedział: «Oto jestem» […] Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna… (Rdz 22, 1-2. 9-13. 15-18)

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam się przemienił wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden na ziemi folusznik wybielić nie zdoła. […] Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni. (Mk 9, 2-10)

Abraham był gotów zabić swojego syna na polecenie Boga. Całkowicie posłuszny, oddany. Bóg był dla Niego najważniejszy.
On oddał za mnie życie. Tyle wycierpiał. Ofiarował się cały. Ja nie potrafię poświęcić dla Niego prawdziwie choć chwili, ciągle uciekam, zapominam. Bezwład woli, brak siły, motywacji. Sama nie umiem się przełamać.

Jezus zabrał ze sobą Piotra, Jakuba i Jana. Właśnie im pozwolił się doświadczyć. Taki był Jego plan. Musieli wejść na górę- pokonać trud, wysiłek. On ukazał im swoją boskość, prawdziwą twarz. Dał się im poznać. Oni oszołomieni, nie wiedzieli co robić. Nie dotarło do nich to, co się wydarzyło. Być może pojęli to znacznie później.
Każdego dnia wchodzić na górę, by móc Go spotkać, doświadczyć, zobaczyć Jego prawdziwe oblicze. Przejść walkę z samą sobą, ze swoim lenistwem, ograniczeniami. Nawracać się, rzucać wszystko, przekładać na drugi plan. Postawić Boga na pierwszym miejscu. Tracić dla Niego, nawet to, co dla mnie najcenniejsze. Tracić życie, umierać dla swojego egoizmu, służyć. Tracić dla Niego swoją twarz.

https://www.youtube.com/watch?v=S64bM3UJn5A

Free Joomla! template by L.THEME