Legiony (29 I)

 

Gdy wysiadł z łodzi, zaraz wyszedł Mu naprzeciw z grobowców człowiek opętany przez ducha nieczystego. […] i nikt nie zdołał go poskromić. […] Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: «Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!» Powiedział mu bowiem: «Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka». I zapytał go: «Jak ci na imię?» Odpowiedział Mu: «Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu». (Mk 5, 1-20)

Zły z daleka rozpoznał Jezusa. Nie twierdził, że nie Bóg istnieje. Próbował wmówić, że On chce go zranić, dręczyć, karać. Odsuwał go od miłości. Chciał wystraszyć.
Jezus wie, że to nie są słowa człowieka. Zna moje wnętrze. Grzech nie jest moją prawdziwą naturą. Jestem stworzona do piękna. W głębi każdego z nas tkwi dobro, podobieństwo do Boga.

Wszystkie moje wady, grzechy, słabości. Moje ‘legiony’. Za każdym razem czuję się wobec nich bezsilna. Odsuwają mnie od ludzi, niszczą relacje, ranią Boga, drugiego człowieka, mnie samą. Umartwiają i zabierają radość życia.
Każda próba poskromienia ich własnymi siłami- bez skutku. Tracę zapał, chęć do życia. Przestaję wierzyć w to, że będę wolna. Najgorsze, co mogę zrobić to zamknąć się w grobowcu, zniechęcić, poddać, uznać, że to wszystko bez sensu.

Wyjść Mu naprzeciw. Robić wszystko, by się z Nim spotkać. Nie zapominać, że On może mi pomóc. Pokusy mojej codzienności, gdy czuję, że nie mam siły z nimi walczyć- potrzebuję Boga. Zawołać. Chcę odrzucić zło, pokonywać słabości. Chcę stawać się jak On.      
Muszę wciąż o Nim pamiętać i prosić o pomoc. Nie zniechęcać się upadkami, uczyć się na błędach, za każdym razem pytać Go, nad czym jeszcze powinnam popracować, co zmienić. Podnosić się, łapać Go za rękę i próbować od nowa. Uwierzyć w to, że On ma moc mnie uzdrowić. Nie ważne, ile zła jest we mnie- On jest silniejszy. On jest w stanie poskromić moje legiony.

Free Joomla! template by L.THEME