Powołanie do miłości (9 X)

I wzięli Jonasza, i wrzucili go w morze, a ono przestało się srożyć. (...) Pan nakazał rybie i wyrzuciła Jonasza na ląd. (Jon 1, 1 – 2, 11)

Wzburzone morze - siedlisko złych duchów, tego, co w człowieku najmroczniejsze i grzeszne.

Jonasz uciekał przed swoim powołaniem. Przed prawdą o sobie. Przed czym uciekam w moim życiu?

Jeśli będę uciekać przed wypełnieniem tego, do czego posyła mnie Bóg, będę musiała stanąć twarzą w twarz ze swoją największą słabością i grzechem podczas sztormu w moim życiu.

Przyjęcie prawdy o sobie nie jest łatwe.

Kiedy to zrobię, sztorm ucichnie.

Bóg nie da mi utonąć w moich słabościach. Postawi mnie na suchym lądzie.

 

On rzekł: «Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego». Jezus rzekł do niego: «Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył». (Łk 10, 25-37)

Boży system wartości: miłość do Boga, miłość do drugiego człowieka, miłość własna.

Jedna nie istnieje bez pozostałych.

Jeśli nie kocham samej siebie, jak mogę kochać Boga i innych ludzi?

Kiedy pozwolę Bogu napełnić mnie Jego miłością, spojrzę na siebie Jego oczami, spojrzeniem pełnym bezbrzeżnej miłości, wtedy będę z miłością patrzeć na innych.

Miłość nadaje życiu sens.

“To wszystko psu na budę bez miłości…”, jak pisał ks. Twardowski.

Panie Jezu, napełniaj moje serce miłością, abym potrafiła kochać tych, których jest mi najtrudniej kochać.

Free Joomla! template by L.THEME