„Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie” (J 14, 1-6)

Jezus zna moje lęki, strach i obawy.

Wierzę, że chce mi pomóc, dlatego mi towarzyszy. Dziękuję ci Panie za to!

„Kiedy Jezus umył uczniom nogi, powiedział im: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować.” (J 13,16-20)

Panie Jezu, proszę Cię, pomóż mi, aby potrafił swoim życiem wskazywać na Ciebie, a nie zasłaniać Twoje osoby sobą. 

"Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, będzie miał światło życia." (J 8,12b)

Skierowane do nas słowo Boże domaga się odpowiedzi. Nie można odkładać nawrócenia na przyszłość, ponieważ nie jesteśmy panami naszej przyszłości. Został nam natomiast podarowany przez Boga dzień dzisiejszy, w którym wypowiada On do nas swoje słowo. To, co jest „tu i teraz”, decyduje o naszym życiu i o naszej wieczności.

Ks. Maciej Zachara MIC, „Oremus” Okres Wielkanocny 2004, s. 100


Jezus jest światłem, czyli sobą ratuje nas od ciemności grzechu. Trzeba być blisko Niego, aby się nie zagubić w tym, co złe. 

„Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona.” (J 10,22-30)

Jezus spaceruje w miejscu, gdzie są ludzie, gdzie mogą Go spotkać.

Wychodzi do nich, daje im możliwość spotkania i rozmowy.

Kiedy poświęcam czas na modlitwę, próbuję wsłuchiwać się w głos Jezusa, mam wrażenie, że On milczy… A Ty jakie masz doświadczenie…?

„(…) owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je.” (J 10,1-10)

Jezus woła mnie i Ciebie po imieniu, ponieważ zna nas bardzo dobrze.

Wyprowadza Cię z… no właśnie skąd…? Może z miejsca, w którym nam jest bardzo dobrze i do czegoś się przyzwyczailiśmy…

"Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych. Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony - wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości." (J 10,1-10)

Czy znasz głos Jezusa? ...  Kogo słuchasz w decydujących momentach?

„Czyż i wy chcecie odejść?” (J 6, 55.60-69)

Niezadowolenie słuchaczy Jezusa.

Coraz mniej ludzi wokół Jezusa.

Jezus pozwala im odejść. Możemy domyślać się że z tego powodu bardzo cierpiał.

Przyczyną odejścia od Jezusa i jest brak wiary.

Moje i twoje kryzysy wiary, powołania. Co jest ich przyczyną?

„Kto spożywa moje ciało i pije krew moją, trwa we Mnie, a Ja w nim.”  (J 6, 52-59)

 Kto lub co jest dzisiaj moim "chlebem", który pragnę spożywać?

 Z czego naprawdę czerpie życie: z Jezusa, z pracy, z przyjemności, silnych przywiązań?

 Panie Jezu, naucz mnie czerpać życie oraz siły z Ciebie samego! 

„Kto do mnie przychodzi, nie będzie łakną; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnę będzie.” (J 6,35-40)

Jestem upragnionym przez Boga.

Jezus pragnie być moim chlebem.

Pragnie, abym do niego przychodził...

"Jezus powiedział do ludu: Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie.(...)" (J 6,35-40)

Łatwo jest nam zająć się swoją codziennością, pracą, nauką, zdobywaniem rzeczy. Tymczasem Jezus mówi, że to nie jest najistotniejsze. Zawsze bowiem będziemy chcieli czegoś więcej, będziemy nienasyceni, głodni. Czegoś będzie nam brakowało. Tylko On może nas nakarmić, nadać sens życiu, cel wszystkiemu.

"Nazajutrz po rozmnożeniu chlebów lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie. A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: Rabbi, kiedy tu przybyłeś? W odpowiedzi rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec. Oni zaś rzekli do Niego: Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże? Jezus odpowiadając rzekł do nich: Na tym polega dzieło /zamierzone przez/ Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał." (J 6,22-29)

A jak to jest ze mną ?  ...  Szukam Jezusa dla Niego samego, ... czy ze względu na to, co mogę od Niego otrzymać?

Free Joomla! template by L.THEME