"Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, nie może być moim uczniem" (Łk 14, 25-33)

"Trzymajcie się mocno Słowa Życia, abym mógł być dumny w dniu Chrystusa, że nie na próżno biegłem i nie na próżno się trudziłem" (Flp 2,12-18)

Życie bez Chrystusa może i nie wymaga wyrzeczeń. Według mniemania świata jest "prostsze", bo i po co się wysilać? Ale czy bez Niego tak naprawdę żyjemy? Czy będziemy w stanie doświadczyć Nieba?

"Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym (...)". (Łk 14,15-24)

Otrzymałam zaproszenie, do wieczności, a tak bardzo jestem związana ze światem. Czas ucieka, a ja wciąż mam tutaj tyle do zrobienia...Panie daj mi łaskę gotowości i przyjęcia daru Twojej Miłości...

 

"(...) Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych." (Łk 14,12-14) 

Jezus zapewnia mnie, że największe szczęście przeżyję wtedy, gdy będę kochał, nie spodziewając się korzyści. Żaden gest dobroci nie umyka Bogu - zwłaszcza ten, którego nie zauważa i nie docenią ludzie. 

„Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych”.

Kilka słów o… miłości. Miłość postrzegana współcześnie jest uczuciem zmysłowym. Kojarzy nam się przede wszystkim z relacją pomiędzy kobietą a mężczyzną. Jest wstępem do budowania małżeństwa, rodziny. Początkowo miłość w ujęciu starożytnych była związana z uczuciem boskim, nadprzyrodzonym, dość późno, a mianowicie XVIII, XIX wieku została przelana na relacje łączące mężczyzn i kobiety. Agape jest bezwarunkową miłością Boga do człowieka, idealną doskonałą. To właśnie Bóg, który jest dobry stworzył świat- my, wierzący czerpiemy z jego dobroci.

Kochać oznacza poszukiwać- chcemy kogoś mieć aby nie pozostać samotnym we własnej egzystencji, poszukujemy ze strachu o nas samych. Miłość w ujęciu boskim jest bezwarunkowa, natomiast w ujęciu ludzkim świadczy o naszej nieporadności, strachu- mamy kochać bliźniego jak siebie samego, czyli nie oczekiwać więcej niż od samego siebie. Jeżeli będziemy godnymi miłości zostaniemy nią obdarowani. Człowiek godny, wolny, świadomy własnych wad i zalet nie będzie martwił się o brak miłości. Będzie kochany za to, że jest sobą, będzie akceptowany. Człowiek został stworzony z miłości i do miłości, nasza wiara została stworzona z miłości i do miłości- doskonałość boskiej akceptacji przejawia się w Hymnie do miłości z pierwszego Listu do Koryntian. Obdarowani tak wielkim, bezinteresownym uczuciem nie możemy pozostać niewzruszeni, milczący… Każdego dnia Bóg obwieszcza doskonałość tego co stworzył jest dobry i to co stworzył jest dobre.

Jak zachować czystość tego uczucia? Jak wierzyć w ideał miłości, nie spłaszczyć jej tylko do strachu przed życiem, chęcią otrzymania czegoś, manipulowania innymi? Miłość doskonała występuje tylko w przestrzeni Boga, jako ludzie musimy kierować się moralnością… Kochaj bliźniego jak siebie samego… ni mniej, ni więcej…

 

 

"Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą". Mt 12,28b - 34

Żyj, ale pamiętaj, że żyjesz dzięki Bogu. Ucz się, ale pamiętaj, że Bóg jest największą mądrością. Pracuj, ale pamiętaj, że wszystko otrzymałeś od Boga. Kochaj, ale pamiętaj, że Bóg cię pierwszy umiłował. Oto moje rozumienie tego przykazania... 

"(...) Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. (...)" (Łk 14,1.7-11)

Jezus codziennie mówi do Ciebie i do mnie: "Przyjacielu, przesiądź się wyżej". On nieustannie nas podnosi i chce uzdrawiać zaniżone poczucie godności. Jeśli będę dawał pierwszeństwo Jego Słowu, będę doświadczał głębokiego poczucia wartości. A więc warto poświęcać ("marnować") czas na spotkanie ze Słowem Bożym, na systematyczne rozważanie Ewangelii z dnia. Staram się to robić i polecam każdemu! http://www.modlitwawdrodze.pl/  Por. K. Wons, Modlitwa Ewangelią... t. 4, 245. 

"(...) Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: Gdzieście go położyli? Odpowiedzieli Mu: Panie, chodź i zobacz. Jezus zapłakał. (...)" (J 11,32-45)

Zawsze, gdy czujemy się bezradni, Jezus "wzrusza się" i towarzyszy nam, aby nam pomóc.

"Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty." /1 J 3,1-3/

 

Dziękuję Ci, Boże, że kochasz mnie, że nazwałeś mnie swoim umiłowanym dzieckiem! Dziękuję, że po śmierci, z którą mam okazję się dziś szczególnie oswajać, spotkamy się twarzą w twarz! :)

"(...) Z ochotą służcie, jak gdybyście [służyli] Panu, a nie ludziom, świadomi tego, że każdy - jeśli uczyni co dobrego, otrzyma to z powrotem od Pana(...)" Ef 6, 1-9

"Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli."
Łk 13, 22-30.

Jak często myślimy o swoim dobru, a zapominamy o innych? Albo robimy coś, aby zostać "zauważeni", "docenieni"? Panie, pozwól nam wejść do Twego Królestwa.

 

"(...)Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posadził w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki powietrzne gnieździły się na jego gałęziach (...)".   (Łk 13,18-21)

Tak często wydaje mi się,ze zbyt mało daję z siebie, że do budowania królestwa potrzeba wielkich czynów. Bóg jednak mówi do mnie, że wystarczy Mu moja małość, że z tej odrobiny mojej dobrej woli i miłości może uczynić wielkie dobro...

"(...) A była tam [w synagodze] kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga." (Łk 13,10-17)

Wierzę, że Jezus może również i nas może uwalniać od ducha niemocy.

Free Joomla! template by L.THEME