Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów.» (Mk 3, 20-21)

Jezus kocha mnie i Ciebie do szaleństwa! 

“I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli,...” (Mk 3,13-19)

Wierzę, że Jezus zaprasza mnie do tego, abym Mu towarzyszył, był z Nim, nie tylko od święta, tylko przez krótki moment, ale nieustannie, ciągle, 24 h na dobę…

… aby “nasiąknąć” Jego miłością, którą mnie otacza!

Chcę uczyć się uwielbiać Jezusa każdym swoim oddechem!

Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. (Mk 2, 18-22)

Moje życie nie ma być ciągłym postem. Ma być weselem.

Heli spostrzegł się, że to Pan woła chłopca. Rzekł więc Heli do Samuela: „Idź spać. Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: «Mów, Panie, bo sługa Twój słucha»”. (1 Sm 3,3b-10.19)

Chwalcie więc Boga w waszym ciele! (1 Kor 6,13c-15a.17-20)

Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. (J 1,35-42)

Heli mimo że sam nie słyszał głosu Pana, poznał kto woła Samuela. Samuel sam nie potrafił rozpoznać głosu Boga, potrzebował Helego, nauczyciela, który pouczył go, jak ma postąpić, kiedy usłyszy Boże wezwanie.

Jan Chrzciciel pokazał uczniom Jezusa, który przechodził obok nich. Bez niego, nie zwróciliby uwagi na Mesjasza.

"Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech." (Mk 2, 1-12)

Bóg postawił na mojej drodze osoby, które są ze mną w dniach słonecznych i pochmurnych.

Modlą się za mnie, w mojej intencji. Czynią to systematycznie i wytrwale! Kiedy jestem radosny i kiedy jest mi ciężko lub przeżywam swoje duchowe kryzysy, zmęczenie, walczę z pokusami, upadam i jestem jak paralityk… (przeżywam ciemne noce).

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Oni duchowo niosą mnie na noszach do Jezusa.

Dziękuję Ci Boże za te osoby! Dziękuję, że mogę z nimi pomodlić się! Jest to dla mnie bardzo ważny DAR, PREZENT!

Uwielbiam Cię Jezu w tych osobach! Amen! 

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon”. (Mt 2,1-12)

 Mędrcy ujrzeli znak. Dowiedzieli się, że zwiastuje on narodziny wielkiego władcy. Postanowili odbyć daleką podróż idąc za gwiazdą na niebie, aby Go odnaleźć. Szalony krok

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. (Łk 2, 16-21)

Pasterze posłuchali słów anioła. Poszli i znaleźli. Znaleźli, bo szukali. Spotkali Go, bo poszli. Moje życie ma być nieustannym poszukiwaniem Boga.

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. (Łk 2, 1-14)

Jak musiał czuć się tamtej nocy święty Józef? Maryja ma zaraz urodzić Syna Bożego, a on nie może znaleźć dla nich schronienia. Moje wysiłki w próbach zmiany siebie, czynienia dobra. Często bez skutku...

„Wielbi dusza moja Pana,

i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim. (...)

Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,

święte jest imię Jego.” (Łk 1,46-56)

 

Uwielbienie. Radość. Wdzięczność. Obfitość zamiast pustki.

Wdzięczność za życie, ludzi wokół mnie, wszystko, co posiadam.

Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się […] Oto dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie. (Mt 1, 18-24)

Wszystko układa się po mojej myśli. Szczęśliwe życie. Nagle zdarza się coś, czego nie oczekiwałam...

Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie. W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. (1 Tes 5,16-24)

Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”. (J 1,6-8.19-28)

Jan Chrzciciel, największy spośród narodzonych z niewiast, nie czuł się godny, aby odwiązać rzemyk od sandałów Jezusa, aby klęknąć u Jego stóp i zdjąć mu buty, usłużyć. Znał swoje powołanie. Nawoływał do nawrócenia - zmiany myślenia, przemiany serca.

Free Joomla! template by L.THEME