A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. ( Mt 28, 1-10) ( w. 2) Twoja moc zwyciężyła wieczną śmierć. Była tak ogromna, że aż poruszyła ziemię. Boskość ożywiła obumarłą cielesność. Tryumf życia nad śmiercią.

Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał. (w. 6)

Męka Pańska (J 18,1-19,42)

Dzisiejszy dzień jest cierpieniem. Cierpienie emocjonalne przechodzi w fizyczne. Stopniowo staje się coraz bardziej namacalne: zdrada, samotność, wrogość i zupełny brak współczucia, biczowanie, wreszcie niesienie krzyża, tortura ukrzyżowania i powolna agonia.

“(...) Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?" (w. 11) Jezu, Ty wiesz, że nie ma już odwrotu. Pokornie przyjmujesz wolę Ojca. On wybrał i wyróżnił Ciebie, a Ty zdecydowanie podejmujesz misję zbawienia. Tylko Ty jeden, od tej chwili już sam.

“do końca ich umiłował” (w. 1) (J 13, 1-15) Niepojęta miłość. Żadne słowa jej nie oddadzą. Wszelkie próby prowadzą do spłycenia, umniejszenia.

“I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.” (w. 5)

Jezus nic nie mówi. On działa, uczy mnie, jak wyrażać miłość. Służyć bez słowa. Intymna bliskość z Jezusem.

“Sześć dni przed świętem Paschy Jezus przyszedł do Betanii, gdzie przebywał Łazarz, którego wskrzesił z martwych.” (J 12, 1-11) W ostatnich dniach życia Jezus odwiedza swoich przyjaciół. Świętuje z nimi, spędza czas. Jeszcze nie jest sam.

“Maria zaś wzięła funt pachnącego i drogiego olejku nardowego, namaściła nim stopy Jezusa, po czym wytarła je własnymi włosami, a woń olejku napełniła cały dom.” (w. 3) Maria bez słów pokazuje, że kocha.

„Odtąd Jezus już nie występował wśród Żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami.” (J 11, 45-57)

Jezus panuje nawet w najbardziej zagmatwanych chwilach życia.

Odchodzi w pobliże pustyni.

Brak wiary, duchowe zaślepienie i tylko ludzkie myślenie powoduje wypchnięcie Go na peryferie życia. Mimo to, dokona paschy, zbawienia wszystkich ludzi poprzez cichość i kruchość...

Jak wygląda moja...

„Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz” (J 11, 1-45)  Marta i Maria wysłały do Jezusa wiadomość o chorobie ich brata. Kiedy sama nie jestem w stanie zwrócić się do Niego z prośbą o pomoc, moi bliscy proszą za mną. Modlą się za mnie, kiedy moja dusza choruje z powodu grzechów.

Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. (...) rzekła do Jezusa: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. “ (w. 20-21)

Kiedy spotyka mnie cierpienie i sama nie potrafię się z nim zmierzyć, wtedy idę do Jezusa. Przed Nim nie muszę niczego ukrywać, mogę być sobą.

„(...), lecz prawdziwy jest tylko Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie.” (J 7,1-2.10.25-30)

Osamotnienie i cierpienie Jezusa z powodu odrzucenia.

Żydzi mieli zamiar Go zabić” (w. 1) W jaki sposób ranię Jezusa?

Jezus pozostaje nierozpoznany. Zdarza się, że nie dostrzegam Go w mojej codzienności. Nie potrafię zauważyć Jego działania w mojej codzienności.

Przecież my wiemy...” (w. 27) Przywiązanie do własnych schematów myślenia o Jezusie przeszkadzają spotkać się z Nim na modlitwie.

Chcę nieustannie uczyć się celebrować spotkanie z Jezusem, słuchanie Go.  Por. K. Wons, Modlitwa Ewangelią... t. 2, 95.

"(...) Nie będą już łaknąć ni pragnąć, i nie porazi ich wiatr upalny ni słońce, bo ich poprowadzi Ten, co się lituje nad nimi, i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów.(...)" (Iz 49,8-15)

Jezus jest źródłem, Jego słowa wodą, która dodaje sił. Bez Niego nie moglibyśmy żyć w pełni. Jedynie wegetować. Tylko przez Syna można dotrzeć do Ojca.

 

„Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.” (Mt 21, 33-43. 45-46) Moje życie jest jak winnica. Bóg sam ją wyposażył i oddał w „dzierżawę”. Jestem obdarowany przez Boga. Chcę uczyć się cieszyć się swoim życiem; dziękować Bogu za Jego dary; uwielbiać Go nieustannie. Wszystko mam od Boga i od Niego zależę. Niebezpieczne tendencje do „uniezależnia się” od Boga. Mimo mojego ciągłego powracania do tych samych grzechów, Bóg daje mi czas na opamiętanie i poprawę. Czas miłości Boga do mnie. Tragedia odrzucenia miłości Jezusa.

"(...) Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym (...)" (Mt 20,17-28)

Ciężko jest nam być pokornymi. Usłużyć innym. Często patrzymy na siebie, swoje potrzeby, a zapominamy o drugim człowieku. Choćby we własnych domach.

Kiedy ostatnio pomogłeś/ pomogłaś mamie, tacie, mężowi, żonie etc.? Czy wolisz, żeby to Tobie pomagano?

Nie da się takich gestów zrównać z ofiarą Jezusa, ale czyż nie są ważne?

Free Joomla! template by L.THEME