Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. (Łk 2, 16-21)

Pasterze posłuchali słów anioła. Poszli i znaleźli. Znaleźli, bo szukali. Spotkali Go, bo poszli. Moje życie ma być nieustannym poszukiwaniem Boga.

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. (Łk 2, 1-14)

Jak musiał czuć się tamtej nocy święty Józef? Maryja ma zaraz urodzić Syna Bożego, a on nie może znaleźć dla nich schronienia. Moje wysiłki w próbach zmiany siebie, czynienia dobra. Często bez skutku...

„Wielbi dusza moja Pana,

i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim. (...)

Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,

święte jest imię Jego.” (Łk 1,46-56)

 

Uwielbienie. Radość. Wdzięczność. Obfitość zamiast pustki.

Wdzięczność za życie, ludzi wokół mnie, wszystko, co posiadam.

Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się […] Oto dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie. (Mt 1, 18-24)

Wszystko układa się po mojej myśli. Szczęśliwe życie. Nagle zdarza się coś, czego nie oczekiwałam...

Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie. W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. (1 Tes 5,16-24)

Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”. (J 1,6-8.19-28)

Jan Chrzciciel, największy spośród narodzonych z niewiast, nie czuł się godny, aby odwiązać rzemyk od sandałów Jezusa, aby klęknąć u Jego stóp i zdjąć mu buty, usłużyć. Znał swoje powołanie. Nawoływał do nawrócenia - zmiany myślenia, przemiany serca.

Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc w żaden sposób go przenieść z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem na sam środek, przed Jezusa. (Łk 5, 17-26)

Przyjaciele paralityka byli pełni wiary i miłości. Wiedzieli, że tylko Jezus może mu pomóc. Nie zniechęcił ich tłum, który nie pozwalał do Niego dojść. Znaleźli inną drogę.

„Żal Mi tego tłumu. Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze”. (...) wziął te siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości (...) (Mt 15,29-37)

Jezus troszczy się o wszystkie moje potrzeby, duchowe i materialne. Żaden mój głód nie jest Mu obojętny. Nie chce, abym osłabła w drodze.

A jednak, Panie, Tyś naszym ojcem.

Myśmy gliną, a Ty naszym twórcą.

My wszyscy jesteśmy dziełem rąk Twoich. (Iz 63,16b-17. 19b; 64, 3-7)

Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie. (Mk 13,33-37)

 

Pierwsze słowa na Adwent - Panie, Ty jesteś naszym ojcem.

Moim ojcem jest Bóg. Jestem Jego stworzeniem, Jego dziełem. Kształtuje mnie poprzez różne doświadczenia, przez swoją Łaskę, jak rzeźbiarz, który poświęca dużo czasu i wysiłku, aby jego dzieło było jedyne, niepowtarzalne, piękne i zgodne z jego zamysłem. Nie jestem “przypadkiem”, bez względu na okoliczności moich narodzin.

O len się stara i wełnę,

pracuje starannie rękami. (Prz 31,10–13.19–20.30–31)

Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi. (1 Tes 5,1–6)

Rzekł mu pan: »Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana«. (Mt 25,14-30)

Jeden talent w czasach Jezusa miał wartość 20 lat pracy robotnika. Każdy z sług dostaje inny kapitał początkowy - sporą część majątku swego pana. Każdy według swoich predyspozycji. Pan odjeżdża; dwóch pierwszych pomnaża majątek pana, trzeci - zakopuje go z obawy przed utratą, roztrwonieniem, z lenistwa, tchórzostwa.

Oto bowiem królestwo Boże jest pośród was.  (Łk 17,20-25)

Królestwo Boże - tam, gdzie pełnię wolę Boga.

Słucham Go.

Otwieram się na światło Ducha Świętego.

Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. (...) Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem. (Łk 14, 25-33)

Bycie uczniem Jezusa oznacza wyrzeczenia, konieczność przyjęcia cierpienia. Słowa o krzyżu budzą we mnie lęk przed odrzuceniem wygody, pójścia na łatwiznę, przyjemności. Krzyż kojarzy mi się z ogromnym ciężarem, którego nie można zostawić.

Free Joomla! template by L.THEME