„Odtąd Jezus już nie występował wśród Żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami.” (J 11, 45-57)

Jezus panuje nawet w najbardziej zagmatwanych chwilach życia.

Odchodzi w pobliże pustyni.

Brak wiary, duchowe zaślepienie i tylko ludzkie myślenie powoduje wypchnięcie Go na peryferie życia. Mimo to, dokona paschy, zbawienia wszystkich ludzi poprzez cichość i kruchość...

Jak wygląda moja...

„Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz” (J 11, 1-45)  Marta i Maria wysłały do Jezusa wiadomość o chorobie ich brata. Kiedy sama nie jestem w stanie zwrócić się do Niego z prośbą o pomoc, moi bliscy proszą za mną. Modlą się za mnie, kiedy moja dusza choruje z powodu grzechów.

Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. (...) rzekła do Jezusa: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. “ (w. 20-21)

Kiedy spotyka mnie cierpienie i sama nie potrafię się z nim zmierzyć, wtedy idę do Jezusa. Przed Nim nie muszę niczego ukrywać, mogę być sobą.

„(...), lecz prawdziwy jest tylko Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie.” (J 7,1-2.10.25-30)

Osamotnienie i cierpienie Jezusa z powodu odrzucenia.

Żydzi mieli zamiar Go zabić” (w. 1) W jaki sposób ranię Jezusa?

Jezus pozostaje nierozpoznany. Zdarza się, że nie dostrzegam Go w mojej codzienności. Nie potrafię zauważyć Jego działania w mojej codzienności.

Przecież my wiemy...” (w. 27) Przywiązanie do własnych schematów myślenia o Jezusie przeszkadzają spotkać się z Nim na modlitwie.

Chcę nieustannie uczyć się celebrować spotkanie z Jezusem, słuchanie Go.  Por. K. Wons, Modlitwa Ewangelią... t. 2, 95.

"(...) Nie będą już łaknąć ni pragnąć, i nie porazi ich wiatr upalny ni słońce, bo ich poprowadzi Ten, co się lituje nad nimi, i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów.(...)" (Iz 49,8-15)

Jezus jest źródłem, Jego słowa wodą, która dodaje sił. Bez Niego nie moglibyśmy żyć w pełni. Jedynie wegetować. Tylko przez Syna można dotrzeć do Ojca.

 

„Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.” (Mt 21, 33-43. 45-46) Moje życie jest jak winnica. Bóg sam ją wyposażył i oddał w „dzierżawę”. Jestem obdarowany przez Boga. Chcę uczyć się cieszyć się swoim życiem; dziękować Bogu za Jego dary; uwielbiać Go nieustannie. Wszystko mam od Boga i od Niego zależę. Niebezpieczne tendencje do „uniezależnia się” od Boga. Mimo mojego ciągłego powracania do tych samych grzechów, Bóg daje mi czas na opamiętanie i poprawę. Czas miłości Boga do mnie. Tragedia odrzucenia miłości Jezusa.

"(...) Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym (...)" (Mt 20,17-28)

Ciężko jest nam być pokornymi. Usłużyć innym. Często patrzymy na siebie, swoje potrzeby, a zapominamy o drugim człowieku. Choćby we własnych domach.

Kiedy ostatnio pomogłeś/ pomogłaś mamie, tacie, mężowi, żonie etc.? Czy wolisz, żeby to Tobie pomagano?

Nie da się takich gestów zrównać z ofiarą Jezusa, ale czyż nie są ważne?

"Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych." (Mt 5, 43-48)

Jezus pokazuje drogę do miłowania nieprzyjaciół. Patrzeć oczyma Boga Ojca...

"Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.(...)" (Ps 51,3-6.12-14.17)

Kolejny raz w swym życiu przeżywam Wielki Post. Posypując głowę popiołem, kapłan przypomina nam o marności naszego życia ziemskiego, jego nieuchronnej przemijalności. To, co po nim ma zostać? Co jest ważne? Czy podążam drogą Boga? Czy jestem bez winy?

Panie, pomóż mi przezwyciężyć grzech. Oczyść mnie z tego, co złe.

Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. (...) Jezus spojrzał na nich i rzekł: „U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe”. (Mk 10,17-27) Czytając dzisiejszą Ewangelię, na pierwszy rzut oka można byłoby odnieść wrażenie, że Jezus zachowuje się jak współczesny szef korporacji - na początku obojętnie traktuje zgłaszającego się kandydata, ale gdy ten zaprezentował swoje CV, to już rozmowa przebiega inaczej. Nic bardziej mylnego! To "spojrzenie z miłością " nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek formą manipulacji. Pan po prostu wie, jaka jest Jego droga. Bez tego szczególnego doświadczenia nikt nie jest zdolny nią kroczyć. Na apostołów też "spojrzał" - na każdego z nich, w jedyny i niepowtarzalny sposób! ... ... A czy Ty doświadczyłeś już Jezusowego spojrzenia? ... Jeśli nie, to może tylko dlatego, że nigdy do tej pory nie popatrzyłeś Panu w oczy.

"(...)paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce; nie ze względu na niegodziwe zyski, ale z oddaniem;(...)"  (1 P 5,1-4)

Pan wzywa każdego z nas do tego, abyśmy głosili Jego słowo, troszczyli się o innych z własnej woli. Jeśli sami chcemy czynić dobro, robimy to całym sercem, z oddaniem, wręcz pasją. Tu jako przykład możemy sobie postawić polską misjonarkę, która zginęła w Boliwii. Helena Kmieć pełna radości, oddania. Nie robiła nic z przymusu.

"(...)Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: Czy widzisz co? (...)" (Mk 8,22-26)

W Eucharystii Jezus do każdego z nas przychodzi ze swą uzdrawiającą łaską i pyta, tak jak zapytał niewidomego z Betsaidy: „Czy widzisz co?”. I czeka cierpliwie, jak kochający Ojciec i Przyjaciel, aż zaufamy Jego słowu i odnajdziemy siebie i otaczający świat w Jego życzliwym spojrzeniu. Początkowo widzimy bardzo niewiele, niewyraźnie, poznajemy „po części”, lecz Pan prowadzi nas do pełni uzdrowienia. Przenika nasze serca światłem nadziei, abyśmy nie ustali w drodze ku wiecznemu życiu w Jego obecności.

Małgorzata Konarska, „Oremus” luty 2003, s. 80

Free Joomla! template by L.THEME