"Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech." (Mk 2, 1-12)

Bóg postawił na mojej drodze osoby, które są ze mną w dniach słonecznych i pochmurnych.

Modlą się za mnie, w mojej intencji. Czynią to systematycznie i wytrwale! Kiedy jestem radosny i kiedy jest mi ciężko lub przeżywam swoje duchowe kryzysy, zmęczenie, walczę z pokusami, upadam i jestem jak paralityk… (przeżywam ciemne noce).

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Oni duchowo niosą mnie na noszach do Jezusa.

Dziękuję Ci Boże za te osoby! Dziękuję, że mogę z nimi pomodlić się! Jest to dla mnie bardzo ważny DAR, PREZENT!

Uwielbiam Cię Jezu w tych osobach! Amen! 

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon”. (Mt 2,1-12)

 Mędrcy ujrzeli znak. Dowiedzieli się, że zwiastuje on narodziny wielkiego władcy. Postanowili odbyć daleką podróż idąc za gwiazdą na niebie, aby Go odnaleźć. Szalony krok

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. (Łk 2, 16-21)

Pasterze posłuchali słów anioła. Poszli i znaleźli. Znaleźli, bo szukali. Spotkali Go, bo poszli. Moje życie ma być nieustannym poszukiwaniem Boga.

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. (Łk 2, 1-14)

Jak musiał czuć się tamtej nocy święty Józef? Maryja ma zaraz urodzić Syna Bożego, a on nie może znaleźć dla nich schronienia. Moje wysiłki w próbach zmiany siebie, czynienia dobra. Często bez skutku...

„Wielbi dusza moja Pana,

i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim. (...)

Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,

święte jest imię Jego.” (Łk 1,46-56)

 

Uwielbienie. Radość. Wdzięczność. Obfitość zamiast pustki.

Wdzięczność za życie, ludzi wokół mnie, wszystko, co posiadam.

Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się […] Oto dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie. (Mt 1, 18-24)

Wszystko układa się po mojej myśli. Szczęśliwe życie. Nagle zdarza się coś, czego nie oczekiwałam...

Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie. W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. (1 Tes 5,16-24)

Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”. (J 1,6-8.19-28)

Jan Chrzciciel, największy spośród narodzonych z niewiast, nie czuł się godny, aby odwiązać rzemyk od sandałów Jezusa, aby klęknąć u Jego stóp i zdjąć mu buty, usłużyć. Znał swoje powołanie. Nawoływał do nawrócenia - zmiany myślenia, przemiany serca.

Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc w żaden sposób go przenieść z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem na sam środek, przed Jezusa. (Łk 5, 17-26)

Przyjaciele paralityka byli pełni wiary i miłości. Wiedzieli, że tylko Jezus może mu pomóc. Nie zniechęcił ich tłum, który nie pozwalał do Niego dojść. Znaleźli inną drogę.

„Żal Mi tego tłumu. Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze”. (...) wziął te siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości (...) (Mt 15,29-37)

Jezus troszczy się o wszystkie moje potrzeby, duchowe i materialne. Żaden mój głód nie jest Mu obojętny. Nie chce, abym osłabła w drodze.

A jednak, Panie, Tyś naszym ojcem.

Myśmy gliną, a Ty naszym twórcą.

My wszyscy jesteśmy dziełem rąk Twoich. (Iz 63,16b-17. 19b; 64, 3-7)

Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie. (Mk 13,33-37)

 

Pierwsze słowa na Adwent - Panie, Ty jesteś naszym ojcem.

Moim ojcem jest Bóg. Jestem Jego stworzeniem, Jego dziełem. Kształtuje mnie poprzez różne doświadczenia, przez swoją Łaskę, jak rzeźbiarz, który poświęca dużo czasu i wysiłku, aby jego dzieło było jedyne, niepowtarzalne, piękne i zgodne z jego zamysłem. Nie jestem “przypadkiem”, bez względu na okoliczności moich narodzin.

O len się stara i wełnę,

pracuje starannie rękami. (Prz 31,10–13.19–20.30–31)

Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi. (1 Tes 5,1–6)

Rzekł mu pan: »Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana«. (Mt 25,14-30)

Jeden talent w czasach Jezusa miał wartość 20 lat pracy robotnika. Każdy z sług dostaje inny kapitał początkowy - sporą część majątku swego pana. Każdy według swoich predyspozycji. Pan odjeżdża; dwóch pierwszych pomnaża majątek pana, trzeci - zakopuje go z obawy przed utratą, roztrwonieniem, z lenistwa, tchórzostwa.

Free Joomla! template by L.THEME