Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: «Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników». (Łk 7,31-35)

Ocenianie ludzi po pozorach wynika z niechęci lub lęku przed zbliżeniem się do nich, poznaniem ich, lęku przed relacją z nimi, lękiem przed nimi samymi. Nieufność.

Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. (Łk 7,1-10)

Setnik poprosił innych, aby zanieśli jego prośbę o uzdrowienie bliskiej osoby do Jezusa. Na ich prośbę Jezus udaje się, aby uzdrowić chorego sługę. Setnik miał spore zaplecze duchowe w postaci osób, które wstawiły się za nim u Jezusa. Tak mocno wierzył w to, że tylko On ocali życie bliskiego mu człowieka, że zaskoczył tym samego Boga. Jezus był jego ostatnią deską ratunku.

On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Podnieś się i stań na środku”. (...) I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. (Łk 6,6-11)

Jezus zwraca się do mnie i każe mi wstać, a ja chcę się schować. Świątynia jest pełna ludzi. Wszyscy na mnie patrzą. Widzą moją słabość, ułomność. Nie mam się gdzie schować. Ich wzrok mnie krępuje, obawiam się ich reakcji, dlatego patrzę na Jezusa.

On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im. (Łk 4,38-44)

Jezus uzdrowił teściową Piotra z gorączki. Przywrócił jej zdrowie, wróciła do życia, do codziennych obowiązków, do służby bliskim w miłości.

A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. (...) Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić.  (Łk 4,16-30)

Słowa Jezusa budzą skrajne emocje - od zachwytu, zdziwienia, aprobaty i potakiwania aż po gniew, ślepą furię, prowadzącą niemal do zabójstwa. Jednych prowadzą do nawrócenia, w innych wywołują opór, czasem niechęć, wewnętrzny sprzeciw.

Bądź dla mnie skałą schronienia

i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,

bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą. (Ps 71, 1-6.15ab i 17)

Stały grunt pod nogami, twarda skała, warowna twierdza, której nikt nie zdoła podbić. Każdy chciałby móc się schronić w zamku otoczonym wysokim murem, zwłaszcza gdy inni go prześladują, nie ma się gdzie schować, nikt mu nie pomaga, nie ratuje.

Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? (Mt 23,1.13-22)

Faryzeusz. Skupiony na sobie, na skrupulatnym wypełnianiu pobożnych praktyk, na pokaz, żeby podbić swoje ego. Utwierdza się w swojej nieomylności, czuje się lepszy od innych. Oni nie są tak dobrzy jak on, nie przestrzegają Prawa tak, jak on, on robi to najlepiej. I nie popełnia żadnych błędów, żadnych grzechów. Jego posty, ofiary są zawsze zgodne z przepisami, składane bez miłości do Boga... A inni? Oni to dopiero grzeszą…

Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. (Łk 1,26-38)

Po tych słowach Anioła Gabriela Maryja zgodziła się przyjąć Boży plan na swoje życie. Całkowicie Mu zaufała. Wzór ufności.

Jezus mu odpowiedział: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”. (Mt 19,16-22)

Jezus daje mi dziś wskazówki, jak stać się doskonałą. Potrzebuję stać się wolna. Wolna od tego, co posiadam, wolna od relacji, wolna od tego, bez czego nie mogę się obyć, co mnie krępuje, do czego ciągle wracam, o czym nie mogę przestać myśleć.

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. (Mk 9,2-10)

 

Wejść z Jezusem na górę, by tam Go poznać. Wejść wysoko, po stromym, kamienistym zboczu. Wejść mimo trudności. Podążać za Jezusem, On zna drogę. Zaufać Mu.

Free Joomla! template by L.THEME