On zaś westchnął w głębi duszy i rzekł: «Czemu to plemię domaga się znaku? (Mk 8, 11-13)

Jezus wciąż dokonuje cudów, uzdrawia, rozmnaża chleb. Faryzeusze oczekują znaków. Nie widzą tych niezwykłych rzeczy, które dzieją się wokół nich. Fałszywa pobożność, brak bliskiej relacji z Nim zamyka serce na Boże działanie.

Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie jak słyszeli, przebywa. [...] i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie. (Mk 6, 53-56)

Praca nad sobą. Walka ze słabościami. Wszystkie moje choroby. Potrzebuję uzdrowienia.

 

Gdy wysiadł z łodzi, zaraz wyszedł Mu naprzeciw z grobowców człowiek opętany przez ducha nieczystego. […] i nikt nie zdołał go poskromić. […] Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: «Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!» Powiedział mu bowiem: «Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka». I zapytał go: «Jak ci na imię?» Odpowiedział Mu: «Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu». (Mk 5, 1-20)

Zły z daleka rozpoznał Jezusa. Nie twierdził, że nie Bóg istnieje. Próbował wmówić, że On chce go zranić, dręczyć, karać. Odsuwał go od miłości. Chciał wystraszyć.
Jezus wie, że to nie są słowa człowieka. Zna moje wnętrze. Grzech nie jest moją prawdziwą naturą. Jestem stworzona do piękna. W głębi każdego z nas tkwi dobro, podobieństwo do Boga.

«Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno ziarno padło na drogę [...] Inne padło na grunt skalisty [...] Inne padło między ciernie [...] Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i wydawały plon, wschodząc i rosnąc; a przynosiły plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny».  (Mk 4, 1-20)

Jezus chce we mnie siać, chce bym wydawała dobry owoc. Wciąż do mnie mówi. Pragnie by Jego słowo do mnie dotarło. Naucza mnie, bym potrafiła odnaleźć dobrą drogę i nią pójść. Nie zostawia mnie w ciemności mojego grzechu.

Ode mnie zależy, co się stanie z ziarnem.

Uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili o Jezusie: «Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy». (Mk 3,22-30)

Jezus, choć cały poświęca się dla ludzi, nie znajduje zrozumienia.

Jest źle odbierany, a nawet oczerniany.

Jeżeli staram się żyć z Jezusem, narażam się na niezrozumienie i odrzucenie. (np. kiedy próbuje przekazywać uczniom podczas katechezy prawdy i wartości, którymi sami żyję).

Ludzie, którzy znali Pismo (“uczeni w Piśmie) zamknęli się na bezwarunkową i bezgraniczną miłość Boga.

Znali Boga z “teorii”.

Czytali Pismo św. i co…?

Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów.» (Mk 3, 20-21)

Jezus kocha mnie i Ciebie do szaleństwa! 

“I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli,...” (Mk 3,13-19)

Wierzę, że Jezus zaprasza mnie do tego, abym Mu towarzyszył, był z Nim, nie tylko od święta, tylko przez krótki moment, ale nieustannie, ciągle, 24 h na dobę…

… aby “nasiąknąć” Jego miłością, którą mnie otacza!

Chcę uczyć się uwielbiać Jezusa każdym swoim oddechem!

Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. (Mk 2, 18-22)

Moje życie nie ma być ciągłym postem. Ma być weselem.

Heli spostrzegł się, że to Pan woła chłopca. Rzekł więc Heli do Samuela: „Idź spać. Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: «Mów, Panie, bo sługa Twój słucha»”. (1 Sm 3,3b-10.19)

Chwalcie więc Boga w waszym ciele! (1 Kor 6,13c-15a.17-20)

Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. (J 1,35-42)

Heli mimo że sam nie słyszał głosu Pana, poznał kto woła Samuela. Samuel sam nie potrafił rozpoznać głosu Boga, potrzebował Helego, nauczyciela, który pouczył go, jak ma postąpić, kiedy usłyszy Boże wezwanie.

Jan Chrzciciel pokazał uczniom Jezusa, który przechodził obok nich. Bez niego, nie zwróciliby uwagi na Mesjasza.

"Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech." (Mk 2, 1-12)

Bóg postawił na mojej drodze osoby, które są ze mną w dniach słonecznych i pochmurnych.

Modlą się za mnie, w mojej intencji. Czynią to systematycznie i wytrwale! Kiedy jestem radosny i kiedy jest mi ciężko lub przeżywam swoje duchowe kryzysy, zmęczenie, walczę z pokusami, upadam i jestem jak paralityk… (przeżywam ciemne noce).

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Oni duchowo niosą mnie na noszach do Jezusa.

Dziękuję Ci Boże za te osoby! Dziękuję, że mogę z nimi pomodlić się! Jest to dla mnie bardzo ważny DAR, PREZENT!

Uwielbiam Cię Jezu w tych osobach! Amen! 

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon”. (Mt 2,1-12)

 Mędrcy ujrzeli znak. Dowiedzieli się, że zwiastuje on narodziny wielkiego władcy. Postanowili odbyć daleką podróż idąc za gwiazdą na niebie, aby Go odnaleźć. Szalony krok

Free Joomla! template by L.THEME