Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. (Łk 11, 29-32)

Moja przewrotność, niedowiarstwo, pójście na kompromis. Czekam na jakieś fajerwerki, na coś spektakularnego, głośnego. Jezus dziś mówi, że znak już otrzymałam

Jezus nawiązując do tego rzekł: „Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. (...) Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. (Łk 10,25-37)

Co jakiś czas odczuwam ból dawnych ran. Wracają wspomnienia, obrazy. Znajome dźwięki, zapachy, sytuacje.

Pan dał i Pan zabrał. Niech będzie imię Pana błogosławione. (Job 1,6-22)

Lecz Jezus, znając myśli ich serca, wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł do nich: „Kto przyjmie to dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmie, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki”. (Łk 9,46-50)

Wolność Hioba, brak przywiązania do tego świata, do posiadanych rzeczy, osób. Nie znaczy to, że Hiob nie kochał swojej rodziny. Wiedział, że wszystko, co posiada, także rodzinę i cały majątek, zawdzięcza Bogu. Uwielbia Boga pośrodku katastrofy i żałoby.

Nasyć nas o świcie swoją łaską, 

abyśmy przez wszystkie dni nasze 

mogli się radować i cieszyć. (Ps 90,3-4.5-6.12-13.14 i 17)

Według św. Teresy od Dzieciątka Jezus, wszystko jest łaską: nowy dzień, kolejny oddech, drugi człowiek. Każde doświadczenie służy przybliżaniu mnie do świętości, tym bardziej to, co trudne, przykre, to, co sprawia, że moje kości kruszeją, powtarzając za psalmistą.

Jezus powiedział do tłumów:

„Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. (Łk 8,16-18)

Jezus przyciąga ludzi jak światło w ciemności. Szukam Jego blasku. Jego słowa oświetlają i rozjaśniają moje drogi. Jak odbijam Jego światło moim życiem? Daję się zauważyć innym jako świadek Chrystusa czy chowam się pod łóżkiem, żebym nikt mnie nie zauważył?

Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: «Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników». (Łk 7,31-35)

Ocenianie ludzi po pozorach wynika z niechęci lub lęku przed zbliżeniem się do nich, poznaniem ich, lęku przed relacją z nimi, lękiem przed nimi samymi. Nieufność.

Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. (Łk 7,1-10)

Setnik poprosił innych, aby zanieśli jego prośbę o uzdrowienie bliskiej osoby do Jezusa. Na ich prośbę Jezus udaje się, aby uzdrowić chorego sługę. Setnik miał spore zaplecze duchowe w postaci osób, które wstawiły się za nim u Jezusa. Tak mocno wierzył w to, że tylko On ocali życie bliskiego mu człowieka, że zaskoczył tym samego Boga. Jezus był jego ostatnią deską ratunku.

On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Podnieś się i stań na środku”. (...) I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. (Łk 6,6-11)

Jezus zwraca się do mnie i każe mi wstać, a ja chcę się schować. Świątynia jest pełna ludzi. Wszyscy na mnie patrzą. Widzą moją słabość, ułomność. Nie mam się gdzie schować. Ich wzrok mnie krępuje, obawiam się ich reakcji, dlatego patrzę na Jezusa.

On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im. (Łk 4,38-44)

Jezus uzdrowił teściową Piotra z gorączki. Przywrócił jej zdrowie, wróciła do życia, do codziennych obowiązków, do służby bliskim w miłości.

A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. (...) Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić.  (Łk 4,16-30)

Słowa Jezusa budzą skrajne emocje - od zachwytu, zdziwienia, aprobaty i potakiwania aż po gniew, ślepą furię, prowadzącą niemal do zabójstwa. Jednych prowadzą do nawrócenia, w innych wywołują opór, czasem niechęć, wewnętrzny sprzeciw.

Bądź dla mnie skałą schronienia

i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,

bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą. (Ps 71, 1-6.15ab i 17)

Stały grunt pod nogami, twarda skała, warowna twierdza, której nikt nie zdoła podbić. Każdy chciałby móc się schronić w zamku otoczonym wysokim murem, zwłaszcza gdy inni go prześladują, nie ma się gdzie schować, nikt mu nie pomaga, nie ratuje.

Free Joomla! template by L.THEME