On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. (Mk 8,22-26)

Niewidomy sam nie przychodzi do Jezusa, nie prosi o uzdrowienie. Przyprowadzili go bliscy i prosili za niego. Jezus poprowadził niewidomego ze sobą poza wieś. Pewnie zastanawiał się, dokąd Jezus go prowadzi. Zaufał. Czasem nie wiem, dokąd prowadzi mnie Jezus.

On zaś westchnął głęboko w duszy i rzekł: „Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu”. (Mk 8,11-13)

Niecierpliwość, trudność w przyjęciu woli Bożej, czasem także cierpienia. Domaganie się znaku od Pana Boga, potwierdzenia, że jest, a najlepiej spełnienia moich wymagań, czasem żądań, na dowód Jego opieki. To tak, jakbym domagała się dowodu Jego miłości, podczas gdy największy dowód Tej miłości zawisł na drzewie krzyża i oddał za mnie swoje życie.

A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:

„Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. (Łk 6,17.20-26)

To, co po ludzku jest uznawane za trudność i cierpienie, Jezus nazywa dziś błogosławieństwem. Bieda, głód, smutek, bycie znienawidzonym i oczernionym. Dostrzega to, czego mi brakuje, co mnie boli. Jeśli znoszę to w Jego imię, należę do szczęśliwców.

Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym. (Mk 7,14-23)

Grzech rodzi się w moim sercu. Pojawia się jak rysa, która prowadzi do pęknięcia. Od środka.

Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa. (Mk 6,53-56)

Wyobraź sobie Jezusa wychodzącego z łodzi na brzeg jeziora i tłum ludzi biegnący do Niego ze swoimi chorymi. Być może biegniesz razem z innymi do Jezusa. Być może niesiesz kogoś chorego na noszach, a może jesteś jednym z chorych, niesionym do stóp Jezusa po uzdrowienie.

I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. (Mk 6,1-6)

Jezus dziwi się także mojemu niedowiarstwu. Jeśli nie wierzę, On nie może uczynić żadnego cudu, nie może mnie uzdrowić. Zdarzało się, że odrzucałam Jezusa, bo nie pasował do mojej “wizji” Boga, tak jak wątpili o Nim mieszkańcy Nazaretu.

Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i krzyczał wniebogłosy: „Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie”. (Mk 5,1-20)

Człowiek dręczony przez ducha nieczystego biegnie do Jezusa. Jednocześnie jego krzyki wyrażają lęk, nie spodziewa się uwolnienia i uzdrowienia, ale dalszego cierpienia. Dlaczego przybiegł do Jezusa? Czy ostatkiem sił i świadomości zwrócił się do Tego, dla Którego nie ma nic niemożliwego?

Spotkanie z Jezusem przynosi uzdrowienie. Odmienia życie opętanego. Dla Jezusa żadna sytuacja nie jest bez wyjścia, z każdej potrafi wyprowadzić dobro.

Panie Jezu, Ty przypływasz na mój brzeg, abym mogła łatwiej Cię odnaleźć. Kiedy brak mi sił, aby uwolnić się z sideł grzechu, mogę wybiec Ci na spotkanie. Ulituj się wtedy nade mną. Odmień moje życie.

Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. (Mt 2,1-12)

Mędrcy wędrowali setki kilometrów, a prowadziła ich gwiazda na niebie. Ile musieli mieć w sobie ciekawości, samozaparcia i pasji poszukiwania Zbawiciela świata, że dali się jej poprowadzić!

Powiedzieli mu więc: „Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?” (J 1,19-28)

Kapłani pytali Jana Chrzciciela o jego tożsamość, chcieli go poznać, sprawdzić jego wiarygodność, czy to, co głosi jest tym, czym żyje. Odpowiedź Jana jest pełna pokory; w każdej odpowiedzi na pierwszy plan wysuwa się Ten, któremu przygotowuje drogę.

Tak będą wzywać imienia mojego nad synami Izraela, a Ja im będę błogosławił. (Lb 6,22-27)

Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze”. (Ga 4,4-7)

Kiedy błogosławimy się nawzajem na spotkaniu wspólnoty, wypowiadamy fragment Księgi Liczb. Czyniąc znak krzyża na czole osoby, która stoi przede mną, wzywam imienia Pana nad nią, wołam o Jego opiekę i błogosławieństwo dla tej osoby.

Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. (Łk 1,39-45)

Po zwiastowaniu Maryja pełna Ducha Świętego idzie do Elżbiety, bo opowiedzieć jej o doświadczeniu Boga w swoim życiu. Przekraczając próg domu kuzynki widzi, że Elżbieta pod wpływem Ducha rozpoznaje działanie Wszechmocnego w Jej życiu. Dostrzega relację Maryi z Bogiem.

Free Joomla! template by L.THEME