Do Jezusa przez Maryję

Przed wakacjami zapisałam się na rekolekcje dla rodzin. Przekonał mnie fakt, że będzie tam diakonia zajmująca się dziećmi. Temat rekolekcji jakoś mi umknął.

Pół roku temu przy okazji przeprowadzki, w stosach książek natrafiłam na "Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny" św. Ludwika Grignion de Montfort. Postanowiłam, że w wolnej chwili do niej wrócę, bo wydała mi się ważna. Jednak ta "wolna chwila" jakoś nie nadchodziła.

Kiedyś na facebooku natrafiłam na zaproszenie na rekolekcje maryjne w oparciu o nauczanie św. Ludwika. Pomyślałam wtedy, że chętnie pojechałabym na nie, ale kilkudniowy wyjazd w środku roku szkolnego nie wchodzi w grę.

Pan Bóg zna nasze serca, ich najskrytsze pragnienia i wie, czego nam brakuje. Jakież było moje zdziwienie, kiedy podczas pieszej pielgrzymki na Jasną Górę dowiedziałam się, jaki jest program rekolekcji i czemu będą one poświęcone: Kult Maryi według św. Ludwika de Montfort. Do tej pory stawiałam na pielęgnowanie osobowej relacji z Jezusem. Dzięki rekolekcjom zorganizowanym przez Olę i Misjonarzy Świętej Rodziny zostałam zaproszona do kontynuowania tej relacji, ale przez Maryję, przezroczystą, pokorną i ukrytą Matkę, którą Jezus dał każdemu z nas tuż przed śmiercią na krzyżu.

Na rekolekcje jechałam fizycznie zmęczona po pielgrzymce, którą zakończyliśmy dzień wcześniej, ale pełna energii i optymizmu. Jednak pierwszy dzień okazał się zaskoczeniem. Zmęczenie wzięło górę, a spokojny głos ojca rekolekcjonisty nie pomagał w walce ze znurzeniem. Duża grupa obcych ludzi, z których wielu już się znało wcześniej powodowała, że czułam się wyalienowana. Nie czytałam wcześniej "Traktatu" i nie mogłam się odnaleźć z nauczaniu o. Filipovića. Na szczęście z każdym dniem było coraz lepiej. Nowe osoby, nowe imiona, rozmowy w mniejszych wspólnotach, wspólne rozważanie Słowa Bożego, modlitwa i dzielenie się życiem, wspólne posługi, takie jak sprzątanie kawiarenki czy organizacja pogodnego wieczorku dla dzieci.

Z każdą konferencją dostrzegałam coraz wyraźniej, że Maryja od zawsze była obecna w moim życiu, ale nie udało mi się wcześniej nawiązać z Nią osobowej relacji. Całe moje życie jest związane z parafią, w której w głównym ołtarzu w kościele znajduje się wizerunek Matki Bożej Różańcowej. Zawsze dobrze czułam się w tej świątyni. Jako dziecko pielgrzymowałam z mamą i babcią do maryjnych sanktuariów, najpierw pociągiem lub autobusem, potem pieszo. Maryjne nabożeństwa, w których uczestniczyłam w dzieciństwie - majowe, różańcowe, roraty, i wielka tęsknota za nimi, kiedy przez kilka lat nie mogłam brać w nich udziału. Ona zawsze była ze mną, ale ja nie byłam z Nią. A Ona czekała. Najlepsza Pośredniczka w drodze do Jezusa. Ona, która jest tak ściśle zjednoczona z Jezusem, że łatwiej byłoby oddzielić światło od słońca niż Ją od Jezusa ([63] w "Traktacie"). Nie znalazłam się na tych rekolekcjach przypadkowo. To było zaproszenie do kolejnego kroku. Kroku w stronę Maryi, która całą sobą wskazuje na Swojego Syna.

Dzięki rekolekcjom "Traktat" św. Ludwika stał się jaśniejszy, mimo iż to niełatwa lektura. Jeszcze większym wyzwaniem jest to, do czego Bóg zaprasza mnie poprzez tą małą książeczkę. Na szczęście, najlepsze rzeczy w życiu nie przychodzą łatwo, więc warto podjąć wysiłek i wyrzeczenia dla miłości.

Każdy z nas zna motto pontyfikatu św. Jana Pawła II, Totus Tuus. Nie każdy wie, że święty papież zaczerpnął je z nauczania św. Ludwika de Montfort, który zachęca, by jak najczęściej w ciągu dnia wyrzekać się siebie i oddawać Maryi. Cały Twój, cała Twoja. Nie chcę iść za moimi marzeniami, pragnieniami, planami. Od tej pory nie ma moich planów, są tylko Twoje plany i Twoje pragnienia względem mojego życia, zawsze zgodne z Bożym zamysłem.

Dziękuję Bogu za ten czas. Za wszystkie osoby, które tam poznałam, za konferencje i czas skupienia, modlitwę i czas odpoczynku, wspólnotowe tańce (hit rekolekcji to "Chocolate") i pierwsze zbiórki ministranckie mojego syna, za Maryję, którą spotkałam na nowo. Chwała Panu!

Free Joomla! template by L.THEME