Idź i kochaj, czyli dlaczego jeżdżę na Lednicę

Od Lednicy minął już tydzień. Codzienne obowiązki sprawiają, że wrażenia tracą na intensywności, wspomnienia zacierają się. Dlatego aby nie zapomnieć - kilka myśli, wspomnień, zanim ulecą.

Wczesna pobudka. Pierwsza myśl o dalszym odpoczynku ustępuje kolejnej, że to TEN dzień. Lednica. Dopakowuję plecak, zakładam buty i wyruszam.

Wokół mnie uśmiechnięte twarze. Czuję entuzjazm, podekscytowanie i radość z bycia razem. Wspólnota. Wspólna modlitwa.

Docieramy na miejsce. Jest dość wcześnie, jeszcze chłodno. Sektor 7, podobnie jak rok temu. Wspólne zdjęcia, zanim rozejdziemy się po Polach Lednickich.

Adoracja Najświętszego Sakramentu. Bez pośpiechu, czas skupienia, trwania, przylgnięcia do Jezusa, rozmowy z Nim.

Spotykam znajomych, wśród ponad 80 tysięcy ludzi co jakiś czas trafiam na znajome twarze!

Zaczynamy tańczyć i uwielbiać Boga tańcem. Rozglądam się dookoła. Wszyscy tańczą! Starsi i młodsi, dzieci, młodzież, dorośli, księża, siostry zakonne. Te same gesty, ruchy. Piękna harmonia uwielbienia. Nikt nie ocenia, nie dziwi się podskokom, nie komentuje. Czuję się wolna. Nieważne, że ktoś się pomyli. To nie ma znaczenia. Ważne jest to, że całym sobą uwielbia Boga i oddaje Mu chwałę. Tak jak umie.

Uroczysta Msza Święta. Słowa zapadające w pamięć: czas - brak zajęć rodzi oczekiwanie, woda - źródło życia, strumienie - rzeka darów dla Kościoła. Oczekiwanie na Ducha Świętego. Lednicka ryba płynąca po błękitnych wodach w niknącym świetle dnia. Czuwanie w blasku świec. Symboliczne światło rozjaśniające mroki nocy. Wybór Jezusa jako Zbawiciela. Akt oddania się. Jezu, Ty działaj, Twój plan jest dla mnie najlepszy.

Rok temu pojechałam na Lednicę pierwszy raz po długiej przerwie. Przez kilka wcześniejszych lat z dziwnym uczuciem w sercu oglądałam relacje telewizyjne ze spotkań młodzieży. Miałam poczucie, że to już nie dla mnie, ale tęsknota pozostawała. Rok temu przeżywałam trudne chwile, odchodzenie najbliższych, “gorący” czas przed wakacjami, brak odpoczynku. Zachęcona wezwaniem do radości, które usłyszałam 2 tygodnie wcześniej, zapisałam się zaledwie 2 dni przed wyjazdem (niesamowite było to, że były jeszcze wolne miejsca!) Dlaczego to był przełomowy wyjazd? Pierwsze doświadczenie bycia we wspólnocie, radości, tańca, modlitwy, entuzjazmu, życzliwości. Gdyby nie Lednica 2016, chyba nie zdecydowałabym się pojechać na ŚDM i do wielu innych miejsc, do których udało mi się dotrzeć w ciągu następnego roku. Naładowałam akumulatory radością i siłą do podejmowania nowych wyzwań.

Dlaczego pojechałam znowu? Dlaczego zachęcałam innych? Aby doświadczyć wspólnoty - radości z bycia razem, jedności, wspólnej modlitwy, życzliwości. Aby wspólnie prosić o dary Ducha Świętego dla siebie nawzajem. Potrzebujemy ich jak powietrza. Dzięki nim chcę iść i kochać. Chcę żyć.

 

 

 

 

Free Joomla! template by L.THEME