"O niebiosa i nieboskłony! Gdzie nożyczki?!! Ktoś ma scyzoryk?! Pilniczek do paznokci?! Tresowaną wiewiórkę? Chucka Norrisa?! Trzeba przecinać taśmę u wrót Robótki! 

Pod drzwiami bloga powoli gęstnieje tłum.

Przybywają uzależnieni Weterani. Wdziewają stroje robocze brygady imienia świętego Mikołaja, rozpisują długopisy, rozgrzewają palce, strzelają kłykciami i rozpakowują z bibułek najlepsze możliwe słowa przechowywane przez cały rok właśnie na tę okazję. Rozpoznajemy znajome twarze i znajome piksele!" (Robótka 2015, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., 23.09.2016)

Poddałam się. Biegowi wydarzeń. A tempo jest zawrotne! Dłuższą chwilę zastanawiam się, jaki dziś dzień tygodnia albo co robiłam dzień wcześniej. Spotkania ze wspaniałymi ludźmi, którzy są dla mnie ogromnym wsparciem. Po prostu są. Zapomniałam, że uścisk dłoni lub przyjacielskie przytulenie może tyle znaczyć.

- Robisz wreszcie to, na co masz siłę i ochotę - powiedziała do mnie Ola, kiedy opowiedziałam jej o swoich ostatnich podróżach.

Dziś rano rozpakowałam się po dwudniowym pielgrzymowaniu na Jasną Górę. Jutro rano pakuję się na nowo, tym razem na wschód. Jeżdżę tam jak do drugiego domu - już dziś Basia pytała, co zjadłabym jutro na kolację po kilkugodzinnej podróży...

Dotarłam na Pola Miłosierdzia. Po godzinnym oczekiwaniu (w Godzinie Miłosierdzia) przy wejściu zlitował się nade mną pewien strażak. Sektor był przepełniony i wolontariusze postanowili nie wpuszczać więcej ludzi, dopóki reszta trochę się nie ściśnie. Spojrzał mi w oczy i ...

Jest 3 rano. Za 5 godzin mam wstać, a jeszcze się nie położyłam... Emocje mnie jeszcze trzymają. To był dzień niespodzianek. Na egzamin dotarłam prawie w ostatniej chwili. Dzięki temu nie miałam czasu nakręcić się stresem. Po ponad 20 minutach komisja zaprosiła mnie do klaustrofobicznego pokoiku, w którym siedziało już pięć osób. Padło pierwsze pytanie.

Free Joomla! template by L.THEME