Przed wakacjami zapisałam się na rekolekcje dla rodzin. Przekonał mnie fakt, że będzie tam diakonia zajmująca się dziećmi. Temat rekolekcji jakoś mi umknął.

Pół roku temu przy okazji przeprowadzki, w stosach książek natrafiłam na "Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny" św. Ludwika Grignion de Montfort. Postanowiłam, że w wolnej chwili do niej wrócę, bo wydała mi się ważna. Jednak ta "wolna chwila" jakoś nie nadchodziła.

Za dwa dni wyruszam na pielgrzymkę na Jasną Górę. Czwarty raz w całości, drugi raz z B. w przyczepce rowerowej, którą będę pchała jak wózek. Od kilku dni znoszę do pokoju różne rzeczy, przygotowuję się do pakowania. Logistyka ma znaczenie, kiedy pakuję rzeczy dla dwóch osób do jednego bagażu. Musi być kompaktowo i lekko, więc tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Chcę się dobrze przygotować.

Dlaczego znowu chcę iść?

Od Lednicy minął już tydzień. Codzienne obowiązki sprawiają, że wrażenia tracą na intensywności, wspomnienia zacierają się. Dlatego aby nie zapomnieć - kilka myśli, wspomnień, zanim ulecą.

Wczesna pobudka. Pierwsza myśl o dalszym odpoczynku ustępuje kolejnej, że to TEN dzień. Lednica. Dopakowuję plecak, zakładam buty i wyruszam.

Czy przydarzył Ci się kiedyś zbieg okoliczności? Nieoczekiwane spotkanie, spełnienie marzenia, o którym nikomu nie mówiłeś, “ściągnięcie myślami” dawno niewidzianego przyjaciela. Przypadek? Niedawno usłyszałam, że “zbieg okoliczności” to świeckie imię Ducha Świętego. Zgadzam się w tym w 100%.

Świat zaczyna pachnieć. Zapach pierwszego wiosennego deszczu. Sosnowy las. Malutkie fiołki ukryte w młodej trawie.

Jaskrawe promienie słońca. Światło. Turkus nieba. Ciepłe powiewy wiatru. Szum lasu. Coraz więcej motyli. Coraz głośniejszy śpiew ptaków. Cisza przerywana stukaniem dzięcioła. Pierwsze wiosenne kwiaty. Pękające pąki listków jak błyszczące koraliki na gałęziach. Żabki ukryte w cudownym źródełku. Idę sama. Ciągnie mnie tam, jak wilka do lasu...

W głowie pustka i brak motywacji. Ale jestem tu i chłonę to, co wokół mnie. Cieple dni szybko miną.

Wieczorem widzę jak mały chłopiec, który podbiega do swojego taty, służącego do Mszy świętej, żeby przez chwilę potrzymać go za rękę. Patrzy mu w oczy.  - Już dobrze - zdaję się mówić - jestem tu.  Możesz iść dalej, nic Ci nie grozi.

Free Joomla! template by L.THEME