Od Lednicy minął już tydzień. Codzienne obowiązki sprawiają, że wrażenia tracą na intensywności, wspomnienia zacierają się. Dlatego aby nie zapomnieć - kilka myśli, wspomnień, zanim ulecą.

Wczesna pobudka. Pierwsza myśl o dalszym odpoczynku ustępuje kolejnej, że to TEN dzień. Lednica. Dopakowuję plecak, zakładam buty i wyruszam.

Czy przydarzył Ci się kiedyś zbieg okoliczności? Nieoczekiwane spotkanie, spełnienie marzenia, o którym nikomu nie mówiłeś, “ściągnięcie myślami” dawno niewidzianego przyjaciela. Przypadek? Niedawno usłyszałam, że “zbieg okoliczności” to świeckie imię Ducha Świętego. Zgadzam się w tym w 100%.

Świat zaczyna pachnieć. Zapach pierwszego wiosennego deszczu. Sosnowy las. Malutkie fiołki ukryte w młodej trawie.

Jaskrawe promienie słońca. Światło. Turkus nieba. Ciepłe powiewy wiatru. Szum lasu. Coraz więcej motyli. Coraz głośniejszy śpiew ptaków. Cisza przerywana stukaniem dzięcioła. Pierwsze wiosenne kwiaty. Pękające pąki listków jak błyszczące koraliki na gałęziach. Żabki ukryte w cudownym źródełku. Idę sama. Ciągnie mnie tam, jak wilka do lasu...

W głowie pustka i brak motywacji. Ale jestem tu i chłonę to, co wokół mnie. Cieple dni szybko miną.

Wieczorem widzę jak mały chłopiec, który podbiega do swojego taty, służącego do Mszy świętej, żeby przez chwilę potrzymać go za rękę. Patrzy mu w oczy.  - Już dobrze - zdaję się mówić - jestem tu.  Możesz iść dalej, nic Ci nie grozi.

Free Joomla! template by L.THEME