„Piotrek, zastanów się co ty mówisz!” – Diecezjalne dziękczynienie za ŚDM2016

Było raz dwóch mężczyzn. Jeden z nich, Piotr, był politykiem, drugi- Jan, prezesem własnej firmy. Łączyła ich prawdziwa i szczera przyjaźń; wzajemna miłość i troska, jeden za drugiego był w stanie oddać życie!... W wyniku zbiegu różnych okoliczności, polityk nie okazał się zbyt lojalny w stosunku do prezesa. Na szczęście ich przyjaźń przetrwała tę próbę, a wręcz umocniła ich relację. Pewnego dnia umówili się w kawiarni przed pracą. Piotr przyniósł tackę z dwoma zestawami śniadaniowymi do stolika, który zajął Janek, i obaj zabrali się za poranna kawę. Nagle drugi z nich spytał: - Czy jesteś moim przyjacielem? Tamten spojrzał na niego i bez chwili wahania odpowiedział: -No jasne! Nie wiedział o co chodziło, ale nie spytał czemu miało służyć to pytanie. Chwilę potem znowu usłyszał: -Czy ty jesteś moim przyjacielem? Chwila zawahania, znów odpowiedź twierdząca. -Tak… Jestem twoim przyjacielem. Lekko zaniepokojony, przechylił kubek i wypił trochę gorącego napoju. O mało się nie zakrztusił, gdy usłyszał: -Czy naprawdę uważasz się za mojego przyjaciela? Piotr posmutniał. Zadane po raz trzeci pytanie obudziło w nim przykre wspomnienie, kiedy to wystawił ich przyjaźń na ciężką do przetrwania próbę. Wiedział, że naraziło to człowieka siedzącego przed nim na wiele przykrości… ale myślał, że zrehabilitował się po tym, poprawiając opinie społeczną przyjaciela publicznie przyznając się do błędu. -Ty wiesz… wiesz, że jestem. Odłożył kawę na stolik, ale zaraz potem wybuchnął: -Janek! Jak możesz mi wypominać…. Przecież przeprosiłem! Naprawiłem tę sytuacje na tyle, na ile mogłem!... -Ja wcale nie mówię o tamtej sytuacji.- odrzekł Jan spokojnie. Zapadła po tych słowach cisza niezwykle ciążyła na pierwszym z przyjaciół. Piotr wierzył, że nie o to chodziło Jankowi. Ale, w takim razie, o co? Odpowiedź usłyszał o wiele szybciej, niż się spodziewał: -Piotrek, nie będę owijał w bawełnę. Czy jeśli prosiłem cię o pomoc w jakiejkolwiek sprawie, pomagałeś mi z całych sił? Nigdy nawet nie naraziłbyś swojego stanowiska przez sam wzgląd na naszą przyjaźń. Mówisz, że jestem twoim przyjacielem. Zastanów się, co ty mówisz! Poświęcasz mi część swojego czasu, ale nie angażujesz mnie w jego całość. Dlaczego? Czy tak postępuje człowiek wobec kogoś, kogo kocha? Wobec swojego… przyjaciela? ------------------------------------------------------------------------------- 22 X, w liturgiczne wspomnienie św. Jana Pawła II, we Włocławku, odbyło się diecezjalne dziękczynienie za Dni w Diecezjach oraz Światowe Dni Młodzieży 2016. Wraz z grupą z Tuliszkowa i okolic postanowiliśmy się tam wybrać, aby przypomnieć sobie, powspominać i podziękować za lipcowe wydarzenia. Nie chciałam jechać. Szkoła daje mi nieźle w kość, mało śpię w tygodniu… Po prostu perspektywa wstania około szóstej rano w sobotę jakoś nie bardzo mi podpadała. Koniec końców ktoś mnie namówił- a raczej uświadomił mnie, że tak naprawdę chcę jechać i pojadę. Z tego miejsca bardzo chciałabym tej osobie podziękować. Teraz, po wszystkim, wiem że było warto! Jak wyglądał ten dzień moimi oczyma? Pobudka wcześnie rano. Byłam wręcz ultra zdenerwowana na kogoś, kto poprzedniego dnia, późnym wieczorem, zlecił mi coś do wykonania. No ale nic- mus to mus. Dalej?- Sprzeczka. Cudowny wręcz początek dnia. Była niewyspana i zdenerwowana. Gdy na miejsce zbiórki podjechał autokar, myślałam, że wreszcie będę miała spokój. Nadzieja matką głupich? 3… 2… 1… Nikola!!!- Wołają mnie. Mam pomóc w papierkowej robocie. No po prostu super! Gdy się z tym uwinęłam, nawet nie opłacało mi się zamykać oczu, aby choć spróbować odespać poranek. Przyjechaliśmy do Włocławka i ruszyliśmy w stronę katedry. Jednak wcześniej część osób odwiedziła WSD. Gdy wracaliśmy do grupy, która była już w świątyni, nie mogliśmy jej znaleźć! Poszukałyśmy sobie wolnych miejsc, ale i tak ja z koleżanką siedziałyśmy po drugiej stronie katedry. Nawet się z tego cieszyłam, bo stojące obok mnie dziewczyny miały iście anielskie głosy, a miałam również blisko do konfesjonału. Najpierw wysłuchałyśmy świadectw dwóch osób z naszej wspólnoty- kleryka Przemka i Agatki. Potem postanowiłam przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania. Gdy stałam w kolejce, pojawiło się u mnie pierwsze wzruszenie- schola zaśpiewała wówczas papieską pieśń- „Barkę”, której słowa dość mocno do mnie wtedy dotarły. Po spowiedzi braliśmy udział we mszy świętej. Rozpoczęły ją podziękowania wszystkim zaangażowanym w wydarzenia ŚDM na terenie naszej diecezji, jak i w miejscu głównych wydarzeń. Potem obudziło mnie dopiero pięknie i czysto zaśpiewane: „Alleluja!”. Czułam się wręcz błogo! Następnie wyśpiewana Ewangelia świętego Jana… <>. Potem była homilia. Dość długie kazanie, ale niezwykle trafne. Całą pierwszą część wciąż mam w głowie; Dlaczego Jezus zapytał Piotra aż trzykrotnie o miłość do Niego? Co ma wspólnego ta ewangelia z judaszowym pocałunkiem? Czy ja, ale tak naprawdę, kocham Jezusa? Też nieraz tak macie; takie wrażenie, że ksiądz kieruje słowa kazania właśnie do was? Jakby homilia była skierowana wyłącznie i tylko dla ciebie? Dawno tego nie doświadczałam, ale wczoraj to przeżyłam. Łzy smutku i chęć przeproszenia Go za wszystko. Czas eucharystycznej uczty i zaproszenie Jezusa. Przyjcie Boga do swojego serca i jeszcze jeden płacz- tym razem ze szczęścia. Kolejne poddanie się Bożej opiece- Tota Tua… Dziękuję Bogu, że mogłam tam wtedy być. Po tym nie przeszkadzał mi nawet rozgadany ksiądz biskup w czasie, w którym już dawno powinniśmy konsumować posiłek na placu przed katedrą. Podróż powrotna była nieco męcząca, ale ludzie którzy stawiają w centrum swojego życia Boga, pomagają ci przetrwać nawet w tak ekstremalnych warunkach. Bo to właśnie oni zostali posłani wtedy, na campusie Misericordiae, posłani na cały świat, by nieść nadzieję światu. Światowe Dni Młodzieży wcale się nie skończyły. One cały czas trwają w naszych sercach, a ich owoce są widoczne w naszym życiu. Chwała Panu!!! +

Free Joomla! template by L.THEME