Zaraz, zaraz. Czy ja jestem na Giewoncie?

Tymczasem przyglądając się młodym kobietom, stojącym w pobliskich ławkach, zaczynam mieć obawy, czy aby na pewno jestem w kościele? Włosy związane w kucyk, spięte mocno z tyłu głowy, twarz bez wyrazu, szara kurtka goretexowa, brązowe, proste sztruksy i górskie buty, na to wszystko nałożona duża, sportowa, torba. Pomijając fakt, że jestem na niedzielnej, a więc uroczystej, Mszy Świętej, patrzę na kobietę, która wygląda na mężczyznę! Ten widok niestety króluje w katolickich kręgach. Czasem mam wrażenie, że żyję w świecie kontrastów: ci, co z kościołem nie są związani w ogóle, chodzą półnadzy, wybrokatowani, poobwieszani świecidełkami, ci natomiast, co są bliżej kościoła, otaczają się kolorami szarości, brązu, granatu, zapominając o istnieniu fryzjerów, kosmetyczek, itp. Szukam więc środka, jakiegoś kompromisu.

Kobieta ma być piękna, bo taką stworzył ją Pan Bóg – to niezaprzeczalne. Kobieta ma być urzekająca, budząca zachwyt. Niestety rozprzestrzeniło się w Kościele mylne definiowanie pokory z dziadostwem, z byciem niezauważonym. Każda wierząca kobieta pragnie być pokorna, bo wie, że to nada jej uroku, i niestety wiele z nich zaczyna zakopywać swoją kobiecość, zwalając przy tym odpowiedzialność na mężczyzn: „nie mogę ubrać się w tą sukienkę, podmalować oka, bo będę kusiła”. Jestem przekonana, że zdrowi, dojrzali mężczyźni radzą sobie świetnie z pięknem kobiety. Ci, którzy sobie nie radzą, powinni oczywiście udać się po pomoc do spowiednika, czy do psychologa, by normalnie funkcjonować w świecie emocji, seksualności, uczuć, ale i woli.

Kobieta, która chce ukryć swoją kobiecość przez zakładanie męskich fasonów, przez uciekanie od cieni do powiek, które umiejętnie zastosowane doskonale podkreślają kolor oczu, nie odczuje wewnętrznej satysfakcji i radości z bycia kobietą, bo będzie niezauważona, traktowana na równi z kumplami od piwa.

Być kobietą, być kobietą...

Żadna z kobiet nie będzie zachwycać się dziurawymi skarpetkami swojego mężczyzny, tak jak i żaden mężczyzna nie będzie zachwycał się swoją kobietą, jeśli ta będzie bezbarwna.

Kościół proponuje optymalna drogę ku pełni kobiecości. W pakiecie mamy możliwość korzystania do woli z Sakramentów, które uświęcają nasze serca i czynią je piękniejszymi, ale też Kościół nalega, by to życie, które mamy, traktować jako dar, czyli korzystać z niego. Kościół nie zabrania paniom buszowania po wyprzedażach, wydawania 200 złotych na fryzjera, czy korzystania z solarium...Jeśli to ma przyczynić się do wzmocnienia twojego poczucia własnej wartości, do walki z twoimi kompleksami, do sprawienia przyjemności twojemu mężowi – to czemu by nie skorzystać?

Papież Benedykt XVI powiedział: „jesteśmy wezwani, aby stojąc na ziemi – wpatrywać się w niebo”.Ta mądrość polega na przyjmowaniu wszystkiego, co dał nam Stwórca, na mądrym ustawieniu tego, co dla mnie jest ważne, a co mniej istotne. Stojąc na ziemi – jeśli od miesiąca gryziesz się z myślą, czy kupić sobie te zielone buty, to kup; wpatruj się w niebo – i nie zapominaj, że nie one stanowią o twojej godności i wartości, one jedynie pomogą ci je zaakcentować.

Autorką artykułu jest Natalia Kurnyta z którą zgadzam się w 100%. Kobiety! Bądźmy piękne i przy tym mądre!!

Co ma wspólnego zjeżdżalnia z Uwielbieniem? No właśnie. Tym razem (piątek 12.10.12 r.) pojechaliśmy (10 osób = fiat + toyota) do Konina na „Piątkowy Wieczór Uwielbienia”, który ma zawsze miejsce w...

Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Rz 7, 19

„Wódz przemawia do swego plemienia. Mówi o dwóch psach żyjących w jego umyśle: o białym psie, który jest dobry i odważny, oraz o czarnym psie, który jest mściwy i gniewny. Psy toczą ze sobą walkę na śmierć i życie. Pewien młody dzielny człowiek, nie mogąc doczekać się końca historii, pyta: „Który z nich zwycięży?” Wódz odpowiada: „Ten, którego będę karmił". /cdn

Sobotnie popołudnie (13 października br.) godz. 15.30 i siedmiu rowerzystów. Wspólna wyprawa po okolicznych terenach Tuliszkowa. Słońce i piękne kolorowe liście. Niby takie nic… a dużo frajdy i relaksu. A tak bardzo nie chciało mi się dołączyć do rowerowej ekipy, bo był to dla mnie bardzo intensywny dzień wypełniony od samego rana różnymi zajęciami. Mimo pewnego zmęczenia, nie żałuje, że się wybrałem na ten rowerowy spacer. Przy okazji poznałem nowe i ciekawe miejsca. Polecam. Warto aktywnie spędzać czas.

Niedziela, godzina 20.00, Msza dla studentów. Wchodzę, rozglądam się – znowu dużo osób, jak to dobrze. Jeszcze
10 minut do rozpoczęcia Eucharystii,stoję i przyglądam się wchodzącym i już siedzącym grupkom młodych ludzi. Poznaję większą część stałych bywalców, są i ci, którzy przychodzą jak wiatr zawieje, widzę kilkanaście osób z grup przyparafialnych, a gdzieś po kątachwciśnięci są ci nieangażujący się. Często te 10 minut wystarcza mi na wnikliwe analizy. Zwykle zaczynam od mężczyzn, bo tych z reguły jest mniej, potem przechodzę do kobiet – te są różnobarwne i nieokreślone...

Różne rzec z plotą

Kim jestem jako kobieta? W babskich pisemkach stało się już chyba naturalne promowanie idealnego piękna. Na okładkach widzimy, jak uśmiechają się do nas panie z krystaliczno-białymi zębami, bez grama zmarszczki, siwego włosa, przebarwienia na skórze, o idealnym kolorze oczu, ust, i tak dalej. Każda karta gazety ugina się od ciężaru sukcesów zawodowych i osobistych tych pań, którym my – czytelniczki - musimy jakoś sprostać. Miłosne historie do znudzenia przypominają bestselleroweharlekiny, nad którymi siedziało się wieczorami przy aromacie kawy. W telewizji przełączając kanały, możemy usłyszeć zaproszenie do mnóstwa programów, które odmienią nasz wygląd, poprawią samopoczucie i sprawią, że będziemy czuły się, jak gwiazdy estrady. Jesteśmy żywione nastoletnimi marzeniami, a w nasze głowy wciskane są bajki o beztroskim życiu.

Wszystko, co media tak umiejętnie wsadzają w zdobione ramki, jednocześnie przeciwstawia zaangażowaniu się
w małżeństwo i w macierzyństwo. Przecież małżeństwo to niewola, a 
macierzyństwo to połamane paznokcie i podkrążone oczy.

A my... a my jesteśmy głodne piękna, uznania i komplementów. Możemy w to wszystko uwierzyć, ale możemy też zdobyć się na lekki wysiłek i poszukać odpowiedzi w prawdziwym życiu, nie tym papierkowym, sporządzonym w redakcji, czy tym, który zarabia na oglądalności. W prawdziwym życiu, bo w swoim.

Kim jesteś, jako kobieta? Zostałaś stworzona razem z mężczyzną, obdarzono cię zupełnie innymi cechami, niż mężczyznę. Jesteś delikatniejsza, zdolna do wielkich poświęceń, potrafisz jak nikt inny słuchać i rozmawiać, swoim uśmiechem wprowadzasz miłą atmosferę w domu, w pracy. Jesteś wyjątkowa. Święty Paweł w swoich listach porównywał Kościół do małżeństwa, mówiąc, że mąż ma być głową swojego domowego kościoła, ma być głową żony. Czy to znaczy, że jesteśmy gorsze? Z pewnością nie. Zdanie św. Pawła przekonuje nas o kruchości kobiety, o tym, że powinna być otoczona troską mężczyzny, a on powinien dbać o jej bezpieczeństwo. Paradoksalnie, to mężczyzna służy kobiecie - swoją ochroną i stałą obecnością. Wyjątkowość, delikatność, kruchość wzywa nas do pielęgnowania tych cech, a więc swojej kobiecości. Mamy dbać o swoją kobiecość. Na delikatność i wdzięk ma wpływ również nasz wygląd. Powinnyśmy nad nim pomyśleć, podejść do niego poważnie...cdn

 

„Abba Ammonas mówił, że czterdzieści lat przebywał w Sketis prosząc Boga dniem i nocą, by dał mu moc do pokonania gniewu.” To się nazywa cierpliwość, nieprawdaż?

"Każdy z nas ma jakieś powołanie. Wszyscy jesteśmy wezwani przez Boga do udziału w Jego życiu i Jego Królestwie. Każdy z nas jest wyznaczony do zajęcia określonego miejsca w tym Królestwie. Jeżeli je znajdziemy, będziemy szczęśliwi." -Thomas Merton OCSO

Free Joomla! template by L.THEME