Podczas Światowych Dni Młodzieży bardzo duże znaczenie miał dla mnie czas spędzony na parafii w Grabiu, gdzie byliśmy zakwaterowani oraz gdzie odbywały się katechezy. Były to chwile kiedy mogliśmy razem w stworzonej wspólnocie śpiewać, cieszyć się a przede wszystkim wielbić Boga! Tak mijały poranki oraz przedpołudnia a zwieńczeniem oczywiście stawała się msza św., która sprawiała, że dzień był całkowicie spełniony, niczego więcej nie oczekiwałam, ani nic nie było w stanie mnie rozczarować, bo to Eucharystia jest dla mnie pełnią.

 

Przygotowania w naszej parafii do Światowych Dni Młodzieży rozpoczęliśmy zaraz po ogłoszeniu przez Papieża Franciszka, że kolejne spotkanie Młodych odbędzie się w Polsce. Swoją uwagę skupiliśmy na tym, abyśmy byli jak najlepiej duchowo przygotowani. Nie zabrakło organizowanych przez nas spotkań i konferencji w parafii. Tuż przed Światowymi Dniami Młodzieży staraliśmy się pomóc przy organizacji Dni w Diecezji.

Po katechezie jednego z biskupów zdałam sobie sprawę, że moja obecność na ŚDM jest odpowiedzią na zaproszenie Boga. To wyszło od Niego, nie ode mnie. Faktycznie coś w tym jest, ponieważ kiedy papież Franciszek ogłosił, że XXXI Światowe Dni Młodzieży będą w Polsce, to poczułam, że choćby nie wiem co się działo, to ja tam pojadę.

Wakacyjny czas dobiegł końca. Powróciliśmy do naszych codziennych spraw i obowiązków, które absorbują naszą uwagę i angażują siły. Ponad miesiąc temu spotkaliśmy się w Krakowie. Każdy z nas zapamiętał coś szczególnego. Każdy z nas zwrócił uwagę na coś innego. Aby wspomnienia pozostały żywe w naszej pamięci jak najdłużej, zapraszamy do lektury świadectw uczestników tegorocznych Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Jak członkowie naszej wspólnoty zapamiętali spotkanie z papieżem Franciszkiem? Co ono w nich zmieniło? Jakie wydadzą owoce?

Jaka byłaby wasza pierwsza myśl, kiedy zobaczylibyście ponad milion- młodych i starszych- osób, uśmiechniętych i radosnych, mimo zmęczenia i wszelkiego możliwego dyskomfortu; którzy tańczą i śpiewają, krzyczą, rozmawiają, modlą się, zawierają nowe znajomości, spożywają posiłki, gotowi wszystko co swoje oddać drugiemu człowiekowi, a wszystko to na Chwałę Bożą?

„Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich.” Łk 4,42

Podczas Dnia Skupienia w Kazimierzu Biskupim mieliśmy czas na tzw. pustynię.Rozważaliśmy wtedy Ewangelię z dnia (Łk 4,38-44). Był to fragment przybycia Pana Jezusa do domu Szymona i uleczenie jego teściowej z gorączki oraz dalsza część opisywała udanie się Jezusa na pustynię.
Początkowo nie wiedziałam jak się za to zabrać, od czego zacząć...

          W dniach 30 - 31 września br. nasza wspólnota dziękowała Panu w Kazimierzu Biskupim za wakacje podczas tzw. Dni Skupienia. Był to czas wypełniony wspólną modlitwą, zabawą i spacerami.

Gdyby ktoś mi powiedział na początku sierpnia: Stary jesteś w stanie przejść przeszło 180 km pieszo w 6 dni. To bym go wyśmiał. Nie chciałem iść na pielgrzymkę. Broniłem się rękami i nogami. Pomijając fakt, że na samą myśl o tym, że przez tydzień nie będę miał stałego dostępu do internetu, bieżącej wody i będę musiał spać na karimacie odczuwałem przynajmniej lekki dyskomfort, sam nie widziałem sensu maszerowania przez kilka dni tylko po to, żeby wejść na 5 minut do kaplicy z cudownym obrazem i przeżyć mszę na Jasnej Górze. W końcu wszystko to można załatwić w jeden dzień, korzystając z takiego cudu techniki, jakim jest samochód. Więc po co się męczyć?

Free Joomla! template by L.THEME