Dotarłam do domu. W uszach jeszcze dźwięczą mi słowa papieża Franciszka, których słuchałam po drodze przez radio. Jako dwudziestokilkulatka przeszłam na życiową emeryturę, o której mówił Ojciec Święty. Pogoń za dobrami materialnymi doprowadziła mnie do poczucia bezsensu i do życiowej katastrofy.

Planowałem pisać codziennie na temat naszego pobytu w Krakowie na ŚDM... Jednak intensywność wydarzeń oraz późne powroty do miejsc naszego zakwaterowania nie pozwolił na robienie i edytowanie notatek z każdego dnia. Nie wiem, jak to mi się udało podczas poprzednich dwóch wyjazdów na ŚDM do Madrytu i Rio de Janeiro oraz chociażby pieszej pielgrzymki do Santiago de Compostela...

Dziś środa. To już prawie dwa dni od Mszy Otwarcia Światowych Dni Młodzieży. Zarywając kolejną noc, spotykam ludzi. Rozmawiam, patrząc im w oczy. Bez obaw, bez lęku przed oceną. Otwarcie, ufnie. Pierwszy raz od kilku lat...

Niedziela, 24 lipca 2016r. Popołudnie. Pakowanie. Nie lubię tego. Jakość upchnąłem to, co przypuszczam, że będzie potrzebne, konieczne...
Dworzec, 20.45. Bardzo dużo osób już zgromadzonych. Młodzi pielgrzymi ich rodziny oraz osoby, które chcą pożegnać odjeżdżających.
Sprawy organizacyjne. Czas wsiadać...

Wracam. Po 15.00 dojeżdżaliśmy od południa do Krakowa. Pomyliliśmy zjazdy. Następny zjazd był do Łagiewnik - św. Faustyna mrugnęła do nas porozumiewawczo? Na szczęście szybko odnaleźliśmy drogę. Potem autostrada i dalej na północ. Jutro rozmowa w kuratorium, dlatego zostawiłam na jeden dzień Światowe Dni Młodzieży, wspólnotę i przyjaciół, dzięki którym te dni są niesamowitym przeżyciem i doświadczeniem wspólnej modlitwy. Otaczają mnie serdecznością i ciepłem. To wspaniałe uczucie, móc dzielić swoją radość z innymi. Radość w samotności nie smakuje tak samo.
Smutno mi. Już za nimi tęsknię. Moje myśli są na Błoniach.

„Dlatego chcę ją przynęcić,
na pustynię ją wyprowadzić
i mówić jej do serca.”

Oz 2,16

Tak naprawdę nigdy wcześniej nie miałam styczności z siostrami zakonnymi. Mijałam je czasem na ulicy, raz jedną Serafitkę odprowadziłam do domu, bo padało, a nie miała parasola i to było by na tyle. Nie wiedziałam jak wygląda życie zakonne, na czym ono polega, co taka siostra robi, czy naprawdę tylko się modli?

Muzyka od zawsze jest dla mnie bardzo ważna. Jest dopełnieniem codzienności. Kiedyś winyle taty, kasety magnetofonowe, później płyty. W kartonie na strychu, na półce, we wszystkich schowkach w samochodzie, nawet w bagażniku. Słuchałam, grałam, śpiewałam. Potem złapałam bakcyla koncertowego. Z czasem muzyka przestała mi wystarczać, chciałam ją chłonąć wraz z tekstami. Ogromna ciekawość i głód znaczeń. Po jakimś czasie znalazłam się na studiach językowych, na specjalizacji tłumaczeniowej.

Poniedziałek, 11 lipca, 22.00. Przed kościołem. Kompleta (modlitwa brewiarzowa kończąca dzień). Łagodny wiatr. Księżyc. No i te świerszcze... Lubię je. Uwielbiają Boga tak jak najlepiej potrafią... 

Free Joomla! template by L.THEME