Od zawsze rekolekcje wielkopostne były dla mnie nieodłącznym ,,elementem'' mojego osobistego przygotowania do Świąt Wielkiej Nocy. Czas ten był momentem wyciszenia, zastanowienia się nad własnym życiem. Tak jak wiele innych osób, chciałam te kilka dni wykorzystać jak najlepiej się da. Ale co właściwie to ,,najlepiej'' oznacza?

Żyjemy w przewrotnym świecie. Bardzo szybko wszystko się zmienia, jednego dnia coś ma dla nas znaczenie, następnego stoi pod znakiem zapytania. Młody człowiek stawia sobie wiele pytań i bardzo często na wiele z nich nie znajduje odpowiedzi. Mam wrażenie, że system wartości niezwykle się zmienia. Tak wiele słyszy się, jak młodzi ludzie mówią, że oni nie potrzebują wiele, chcą być tylko szczęśliwi. Ale co właściwie to szczęście oznacza? Czy aby na pewno, nie zrównujemy tego z przyjemnościami, posiadaniem, sukcesem, doznaniami cielesnymi? A co dzisiejszy świat mówi o czystości przedmałżeńskiej? Czy nie jest tak, że coraz częściej utożsamiamy ją z przeżytkiem, ograniczaniem wolności, czy z wstydem? Zachowanie tej cnoty jest wyzwaniem, ale przecież niezwykle ceni się to, co wymaga wysiłku.

Слава Иисусу Христу!

Nazywam się, ks. Szymon Grzywiński, mam 30 lat i już od nieco więcej niż pół roku pracuję, jako misjonarz w południowo - wschodnim Kazachstanie. Z sercem pełnym wdzięczności i wspaniałych przeżyć wspominam czas ponad 4 – letniej pracy duszpasterskiej w Polsce w diecezji włocławskiej, a dokładnie w parafii św. Wita w Tuliszkowie. Czas ten odczytuję, jako dar Bożej hojności i łaski. Za namową ks. Marcina Sadownika – twórcy tej strony internetowej oraz innych bliskich mi osób, a także – nie ukrywam – z własnego pragnienia i serdecznej chęci postanowiłem podzielić się z Wami – drodzy „Młodzi Parafianie” świadectwem życia na misji. Zanim napiszę...

Od dwóch miesięcy bardzo chciałam obejrzeć ten film. Ale od początku same przeszkody: najbliższe kino wyświetlające go było oddalone o 120 km, wczesne godziny projekcji, zdarzyło mi się nawet napisać i zadzwonić do pobliskiego kina z uprzejmym zapytaniem, czy planują takowy film wprowadzić na swój ekran. Znajomi mieli ze mnie ubaw - twierdzili, że tylko ja pojechałabym do kina z całego rejonu…

Świat zaczyna pachnieć. Zapach pierwszego wiosennego deszczu. Sosnowy las. Malutkie fiołki ukryte w młodej trawie.

Jaskrawe promienie słońca. Światło. Turkus nieba. Ciepłe powiewy wiatru. Szum lasu. Coraz więcej motyli. Coraz głośniejszy śpiew ptaków. Cisza przerywana stukaniem dzięcioła. Pierwsze wiosenne kwiaty. Pękające pąki listków jak błyszczące koraliki na gałęziach. Żabki ukryte w cudownym źródełku. Idę sama. Ciągnie mnie tam, jak wilka do lasu...

W głowie pustka i brak motywacji. Ale jestem tu i chłonę to, co wokół mnie. Cieple dni szybko miną.

Wieczorem widzę jak mały chłopiec, który podbiega do swojego taty, służącego do Mszy świętej, żeby przez chwilę potrzymać go za rękę. Patrzy mu w oczy.  - Już dobrze - zdaję się mówić - jestem tu.  Możesz iść dalej, nic Ci nie grozi.

Alpha to nie tylko przyjazna atmosfera i miła pogawędka. To coś więcej! Dla mnie Alpha jest spotkaniem z ludźmi, do których zawsze chce się wracać, ale przede wszystkim jest to spotkanie z Bogiem. Dopiero po ukończeniu Alpha wiem, że kurs ten może stać się bardzo cennym doświadczeniem dla każdego, bez względu na to, czy jego przygoda z Bogiem dopiero się rozpoczęła, czy żyje z dala od Niego, czy służy Mu od dawna. Alpha pozwoliła mi zrozumieć, jak...

Każdy z nas ma taką “chatę”. Miejsce w pamięci, do którego nie chce wracać. Miejsce związane z ogromnym cierpieniem, bólem, poczuciem winy, odrzuceniem, samotnością. Miejsce opuszczone, zaniedbane, ciemne i brudne, ukryte gdzieś w zakamarkach duszy. Nikogo tam nie ma. Jest tylko cisza i śmierć. O takim miejscu opowiada film S. Hazeldine’a pt.: “Chata”.

Postanowiłam się zwrócić do Was z gorącą prośbą. Może nie wszyscy mieli okazję poznać Magdę, ale to dzięki niej znalazłam się w gronie piszących na tej stronie (coś w rodzaju współredakcji). Ten fakt zmobilizował mnie do zaproszenia wszystkich odwiedzających i czytających do wielkiego "szturmu do nieba". Madzia to piękna duchowo osoba - obecnie mieszka w Niemczech. Założyła szczęśliwą rodzinę, a 2 XII urodziła ślicznego Mikołajka. Niedawno zdiagnozowano u Mikołaja wadę genetyczną - SMA I. Paskudna choroba. Ośmielam się jednak prosić Was, o zaryzykowanie zaufania i modlitwę, by Pan uczynił cud. Wszak sam Jezus mówi w poniedziałkowej Ewangelii, że dla Boga wszystko jest możliwe. Z góry dziękuję za każde duchowe wsparcie Magdy,Tomasa i Mikołajka.

Free Joomla! template by L.THEME